Zbyt dużo czasu na rozmyślanie ….

O matuchno jak się cieszę, że wszystko jest ok, jak na razie oczywiście ….

Samopoczucie w miarę dobre, dopadają mnie co prawda jakieś słabości … ale nie ma co narzekać :) dobrze jest :) fizycznie czuję się dobrze, jednak moje samopoczucie psychiczne :) jakoś szwankuje … Przeraża mnie to wszystko … Nie mamy mieszkania … budowa naszego wymarzonego gniazdka jakoś coraz bardziej się oddala ….

Z jednej strony bardzo się cieszę, z drugiej zaś nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzimy …. żebym mogła znaleźć sobie jakieś zajęcie …. może nie myślałabym o tym wszystkim ….. a może przytłacza  mnie to leżenie w tym szpitalu …. nie wiem

DOŁA MAM … :(

…. odrobina nadziei i szczęścia …

Dzisiaj czekałam na rozwój sytuacji w napięciu i niepewności …. jednak jest dobrze … w końcu jakiś promień nadziei … po badaniu lekarz stwierdził, że jest wszystko ok …. i należy być dobrej myśli, a więc jestem :) Co prawda euforii wielkiej nie ma, wole się nie cieszyć, nakręcać … rozczarowania bolą bardziej ….

Amelka z Mężem odwiedzają mnie codziennie … Mąż szykuje coraz to wymyślniejsze dania … jednym słowem rozpieszcza mnie :) Co oczywiście jak najbardziej mi się podoba … Opiekę mam solidną :) Jak dobrze wiedzieć i czuć, że ma się kogoś blisko … komu bardzo zależy i kto czeka ….

A lekarz, który mnie badał, stwierdził, że zostanę w szpitalu z nimi już na zawsze :) co w cale mnie nie cieszy, bo tęsknię za domem … za wygodnym łóżkiem, tak bym chciała spokojnie porozmawiać z mężem …..

Grunt to mieć pozytywne nastawienie ….. i wiarę w to, że będzie wszystko dobrze …

:)

Trzeba nam zawsze w górę iść choć czasem nęka życie bo choćby przyszło w końcu paść to zawsze na szczycie

Tak czekałam dzisiejszego dnia … że wiele się wyjaśni, że już będę wszystko wiedziała, że będę wiedziała na czym stoję …. w sumie wynik jest, ale mimo to dalej niczego nie wiem …. najgorsza jest ta niepewność …. niemoc zrobienia czegokolwiek ….

Czkam, myślę i wierzę że jednak wszystko się ułoży po naszej myśli … w końcu musi …. kurczę musi no ….

A dzisiaj odwiedziła mnie Amelcia :) oj bardzo się cieszyłam, nie mogłam się jej doczekać, myślałam, że będziemy obie płakały, że nie będziemy mogły się rozstać ;….. a jednak było bardzo miło :) Zjadłyśmy gołąbki, które mąż sam zrobił … poprzytulałyśmy się, wyściskałyśmy …. i umówiłyśmy się, że będzie mnie odwiedzać codziennie :) Brakuje mi ich … tęsknię za nimi bardzo … ale mam misję do spełnienia … muszę być silna ….

„Uz­bro­jona w cier­pli­wość, wiarę, nadzieję i miłość stanęłam do wal­ki…i nie z Tobą …tyl­ko o Ciebie…. „

Witajcie

Od wczoraj leżę w szpitalu ….. niestety :(

Jestem jednak dobrej myśli i mam nadzieję, że w końcu wszystko się poukłada, tak jak byśmy chcieli …..

Czekam dnia jutrzejszego ….. czekam i obawiam się go ….

Tęsknię za Amelką, normalnie głos mi się łamie, kiedy słyszę jej głos w słuchawce …na razie nie chcę, by mnie tu odwiedzała, bo wiem, że będę płakała i ja i Ona …że będzie bardzo ciężko nam się rozstać …..

Są sy­tuac­je, gdzie wiara, nadzieja i miłość to o wiele za mało…..

Jestem załamana :(

Anetka

Kilka słów ….

Witajcie

Od kilku dni wiele się kręci … dzieje się … zmienia … nie  umiem wszystkiego „przetrawić” poukładać … z jednej strony jestem bardzo szczęśliwa …  cieszę się, że wszystko się układa, a z drugiej strony nie wiem jak to dalej wszystko się ułoży …

Największą moją zmorą spędzającą sen z powiek jest brak własnego mieszkania … nie wiem sama już co robić, a może budowa własnego domu jest zbyt wielkim wyzwaniem, może trzeba zastosować metodę małych kroków….. może na początek kupić mieszkanie, małe, ciasne, ale własne ….. nie wiem …. czas nagli, Amelka w przyszłym roku pójdzie do szkoły …..  nie wiadomo gdzie, ajjjj …..

Nie wiem sama co robić, jakoś brakuje mi wsparcia, pomocy kogoś, kto by powiedział, co i jak należy zrobić …. dużo czasu na przemyślenia, problemy ze spaniem …. powodują, że myśli się kłębią, nakręcam się i dołuję ….

Mam nadzieję, że to minie niebawem …. znikną problemy … wszystko wskoczy na właściwy tor … Jakoś brakuje mi sił, nie mogę spać, przewracam się z boku na bok …. ale ogólnie jestem szczęśliwa !!! Bardzo !! wiem, że damy radę, mamy siebie, czyli mamy największą moc :)

Pozdrawiam

Anetka

Problem zwany dalej świnią ….

W piątek udaliśmy się całą rodziną na wieś, do rodziców mojego męża :) Wszyscy bardzo podekscytowani, a szczególnie nasza pchełka, ponieważ miała po raz pierwszy w życiu zobaczyć, skąd się tak na prawdę biorą kotlety schabowe … :) Na widok świnki, która leżała już na stole i była poddawana „zabiegom kosmetycznym”, następnie porcjowana na kawałki stwierdziła:

„O nie …. !! nawet nie ma mowy !! .. ja już w życiu żadnej świni jeść nie będę !!!..”

I z takim oburzeniem i podjętą decyzją na całe życie wróciła do domu. Zjadła dwie kanapki ze swoją ulubioną szyneczką wieprzową, oczywiście dopytując, czy to przypadkiem nie jest świnia :) Całą sobotę nadal trwała w takowym przekonaniu oczywiście nadal pałaszując ulubioną szyneczkę, a w niedzielę wtrąbiła całego schabowego z marynowanymi grzybkami …. ale nadal twierdzi, że świni jadła nie będzie ….. I bądź tu szczera z dzieckiem :)

Pozdrawiam

Anetka

Międzyprzedszkolna Olimpiada Sportowa

W czwartek 17 :) dzieciaki z naszego przedszkola brały udział w MIędzyprzedszkolnej Olimpiadzie Sportowej … Panie wybrały z grupy starszaków kilka dziewczynek do reprezentowania naszego przedszkola, w tejże grupie znalazła się także nasza Amelka …. Dziewczynki walczyły dzielnie :) jednakże nie udało się zdobyć pucharu, ale ku pociesze za zdobycie zaszczytnego piątego miejsca zostały obdarowane medalami i słodyczami :)

Matka oczywiście prawie poryczała się ze szczęścia widząc radość i zadowolenie swojej pociechy … a siedząc na trybunach dopingowała całą drużynę jak szalona :) oczywiście wszystko uwieczniła robiąc setki zdjęć :)

A OTO MOJA ZŁOTA MYŚL NA DZISIAJ :)

Kiedy Bóg chce ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje.

Pozdrawiam

Anetka

DLA KOBIETY DZIECKO I MĄŻ TO NAJWAŻNIEJSZE OSOBY NA ŚWIECIE. KOBIETA KTÓRA MA RODZINĘ NOSI DWA IMIONA: „MAMO I KOCHANIE” …

Prawie dziewięć lat temu zostałam żoną … od ponad pięciu lat jestem  matką …. Kocham męża i kocham córkę … a jednak ta miłość jest zupełnie inna … Są to dla mnie najważniejsze osoby na świecie, ich dobro jest moim życiowym priorytetem … dla nich wiele potrafię zmienić, wiele znieść, wiele wytrzymać i zaakceptować ….
Dziecko to strzała, którą wysyłamy w przyszłość, to najpiękniejszy po nas ślad. Ale z drugiej strony to bardzo trudne wyzwanie i ciężka codzienna praca. Najważniejsza praca w naszym życiu. Amelka jest strasznie żywiołową dziewczynką, zmienną jak każda kobieta, staram się jej przekazać jak najwięcej, nauczyć jak sobie radzić w życiu, … widzę niejednokrotnie swoje porażki, błędy wychowawcze …. ale staram się każdego dnia pokazać dla niej jak bardzo ją kocham i jak bardzo jest ważna dla mnie … Chyba nikt naprawdę nie wie, co to znaczy bać się, dopóki jego dziecko nie zacznie nagle krzyczeć w nocy …. Nie lubię chwil, kiedy Amelka choruje, nie ma nic gorszego, kiedy widzę, że moje dziecko cierpi a je nie mogę jej pomóc, zabrać od niej tego cierpienia …. Nie ma dla mnie piękniejszej chwili, kiedy jej rączki oplatają moją szyję i słyszę, że jestem najlepszą Mamusią na świecie :) kiedy moje dziecko śmieje się do łez, kiedy na jej twarzy maluje się szczęście :) Myślę, że każde dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – trzeba je nauczyć, jeśli nie wie – wytłumaczyć, jeśli nie może – należy pomóc. Im więcej jesteśmy w stanie dać dziecku (miłości, czułości, zrozumienia, swojego czasu), tym lepiej będzie sobie radziło, tym lepszy będziemy mieli z nim kontakt. I jeżeli nawet prawdziwe jest stwierdzenie, że najpierw ma się dzieci na rękach, potem na kolanach a na końcu na głowie, to czy może nas coś lepszego w życiu spotkać … ?
:)
„Wie pan, bo miłość to świadomość, że jest się kimś najważniejszym. To życie z kimś, kto przytrzyma mocno za rękę, gdy ziemia się zatrzęsie, a nie z kimś, kto sam co chwila będzie wywoływał trzęsienie ziemi słowami >>Odchodzę!<<, >>To ja w takim razie wyjeżdżam!<<. Miłość to siła, która nierozerwalnie łączy, spaja w jedno i nie pozwala wypowiadać słów, które tak bardzo ludzi dzielą. Bo miłość to niemożność wyobrażenia sobie życia bez tej osoby.”
Spotkanie kogoś, kogo pokocha się z wzajemnością, jest wspaniałym uczuciem. Ale spotkanie bratniej duszy jest uczuciem chyba jeszcze wspanialszym. Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy tobie zawsze, bez względu na wszystko. Mąż to taki człowiek, który być może zapomni o Twoich urodzinach, czy waszych  rocznicach, ale zapomni również o Twoich siwych włosach czy zmarszczkach … Bo przecież, żeby kogoś trzymać za rękę, trzeba najpierw swoją dłoń otworzyć….
Rozsądny mąż jest jak marynarz. Podczas burzy zwija żagle, czeka, żywi nadzieją, a sztormy nie przeszkadzają mu kochać morze. Ale prawda jest taka, że każdy związek jest podróżą, a podróż bez ryzyka nie istnieje. A więc najlepsze. co możemy zrobić, to znaleźć sobie towarzysza, z którym chciałoby się ją odbyć….
I wówczas ma się siłę,  ma się wiarę i świadomość, że nie patrzy się jedynie na siebie ale razem  patrzy się i idzie w tym samym kierunku :)
Pozdrawiam
Anetka

Czy miłość jest ślepa i dopiero małżeństwo przywraca jej wzrok ??

Ostatnio …. przyznaję z ręką na sercu, bez potrzeby bicia, tortur i znęcania, że nastał bardzo ciężki okres w moim świcie :) Co prawda nie wydarzyło się nic wielkiego, nic małego, nic ważnego czy traumatycznego …. zwyczajnie dopadł mnie jakiś dołek, którego oczywiście z każdą minutą pogłębiałam … zwyczajnie, bez przyczyny … brak słońca, może jesień tak na mnie wpływa …. hormony, napięcie przedmiesiączkowe :) ??? nie wiem … nie umiem tego nazwać ….

A więc kiedy tak się nakręcałam, co wychodziło mi nadzwyczaj wyśmienicie, różne myśli kłębiły się w mojej rudej główce :) Oczywiście niczego pozytywnego w niej nie było, żadnej złotej myśli, drogi, którą mogłabym zacząć podążać …. Różne myśli przychodziły do głowy, różne spostrzeżenia ….. słuchałam ludzi, ale informacje, które starali mi się przekazać dopuszczałam do swojej świadomości tylko do pewnego momentu … następnie przetwarzałam na swój sposób, nie koniecznie słuszny, trafny czy prawdziwy …..

Na szczęście chyba ten etap mam już za sobą :) Chyba w życiu każdego przychodzi taki moment, że należy dać sobie chwilę na okazanie słabości, że nie trzeba być zawsze w gotowości i najlepszej formie :)

W sobotę i niedzielę, mogliśmy z mężem ponownie uczestniczyć w warsztatach z Panią psycholog Mariolą Kosowicz, która pokazuje jak można w sposób przyjazny, prosty łatwy i przyjemny komunikować się ze sobą, radzić sobie ze stresem i trudnymi sytuacjami ….

Hmm … i do jakich wniosków doszłam ? (bo oczywiście za męża nie mogę powiedzieć nic ) A do do takich :)

 Uważam, że kryzysy większe czy mniejsze zawsze towarzyszą związkom. Ludzie często decydują się na rozstanie, rozwód bez podejmowania próby naprawienia czegoś, zmiany, zaprzestania duszenia się w związku, pozbycia się bylejakości … Często są zbyt bardzo skupieni na sobie, na własnej karierze … zapominając, że życie w związku to także dawanie a nie tylko branie ….  Żyją w ciągłym stresie i niezadowoleniu licząc na to, że się jakoś ułoży, a problemy same rozwiążą … Poważny kryzys nie powstaje z chwili na chwilę, to proces, który trwa od jakiegoś czasu. Kiedy nie można już udawać, że go nie ma, to nadchodzi taki moment, w którym zamiast szukać winnych dookoła, warto uczciwie spojrzeć na siebie, swój związek, i odpowiedzieć na kilka pytań …. Jaki jest mój wkład w to, co się obecnie dzieje w małżeństwie? Czy ze mną można o tym problemie rozmawiać? Czy ja walczę, czy też naprawiam? Czy mam gotowość usłyszeć, co mój partner myśli na mój temat i przemyśleć to? Ważne, by realnie stawiać oczekiwania wobec siebie i partnera.

” W małżeństwie zwykle nie myśli się o zasadach i się o nich nie rozmawia. To błąd. Bo nie rozmawiając człowiek nie nauczy się zasad poruszania po wspólnej drodze, jaką jest związek. Ludzie wjeżdżają sobie w drogę, nie dają kierunkowskazu, że skręcają, czasami stoją na zielonym świetle. Nie rozmawiają, bo bardzo boją się prawdy o sobie i konfrontacji z obrazem siebie, który misternie zbudowali. Nierzadko w złości mówimy: nie dam rady, nie chcę z tobą żyć, nic nas już nie łączy, nie mogę na ciebie patrzeć, nie rozumiesz mnie, zobacz, już nie sypiamy ze sobą. Ale nazajutrz, kiedy żona pyta, co zjesz na śniadanie, odpowiadamy: jajecznicę. I w ten sposób stan do następnej awantury jest zakonserwowany. A tak naprawdę potrzebna jest refleksja, jak naprawdę wygląda nasze życie i czy naprawdę chcemy coś zmienić, czy wykonujemy tylko ruchy pozorne.”

Powyższy fragment wypowiedzi Pani psycholog jest właściwym spostrzeżeniem i przedstawia, że tak naprawdę wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas …. Jak bardzo ważne jest nauczyć się właściwie rozmawiać i słuchać ….

” Warto pomyśleć, czy to, co za chwilę powiem, może być trudne dla tej drugiej osoby i dać nasz umowny kierunkowskaz, że będziemy skręcać: zależy mi na nas, dlatego chcę z tobą porozmawiać o tej trudnej sytuacji. Komunikat: zależy mi na tobie, wprowadza więcej zaufania. Oczywiście zawsze można ubrać swoje intencje w piękne słowa, a w konsekwencji są one zasłoną dymną dla naszego ataku na drugą osobę. To jednak my dokonujemy wyboru, jak przeprowadzamy trudne rozmowy i nie jest żadnym wytłumaczeniem, że: gdybyś mnie tak nie zdenerwował, to ja bym się tak nie zachowała… Zbyt często reagujemy nadwrażliwie, interpretując na swoją niekorzyść wypowiedź partnera, nie słyszymy jego argumentów, wiemy z góry, co on miał na myśli. Człowiek traciłby mniej zdrowia, gdyby dopytał: co chciałeś mi przez to powiedzieć”

Proste ? Proste ! a zarazem bardzo trudne :) Bardzo polecam do przeczytania  w całości artykułu …. Więcej pod adresem
http://www.polityka.pl/psychologia/poradnikpsychologiczny/1503334,1,jak-sie-nie-rozwiesc.read#ixzz2hnasmr87

Tyle chciałam opisać jeszcze wrażeń, ale nie umiem jeszcze ubrać tego w odpowiednie słowa :) Może nie jestem jeszcze w pełni gotowa :) Mam nadzieję, że się chociaż w części się ze mną zgadzacie …..

Pozdrawiam

Anetka

Kiedy kochamy się, stajemy się nieśmiertelni i niezniszczalni jak bicie serca, jak deszcz lub wiatr, a o cóż więcej chodzi?

” Przecie trza wprzód wypróbować, trza coś przecierpieć, coś przeboleć, żeby móc miłość uszanować”

Stanisław Wyspiański