Podsumowanie roku 2013 :)

Tak właśnie sobie myślę, jaki On był, On czyli rok 2013 :)

Z pewnością nie należał do najlżejszych, ale chyba i nie był najgorszy. Dużo się wydarzyło, zmieniło,coś porozpadało, coś poukładało …. jak to w życiu

Amelka chodziła do przedszkola w sumie nieprzerwanie, tylko jeden dzień opuściła, ale w sumie to bardziej nasza wina niż jej :) Mniej chorowała, co prawda jak już ją coś dopadło, to od razu tak z pompą (zapalenie płuc, ropne zapalenie spojówek, ostre zapalenie pęcherza …)

Trochę pracowałam, trochę odpoczywałam, … nie udało nam się pojechać w Bieszczady, ale byliśmy kilka dni nad morzem :) Po raz pierwszy od wielu lat wybraliśmy się na wspólny weekend (tylko we dwoje !) do pięciogwiazdkowego hotelu, ajjj i to aż dwa razy ….było miło :)

Musieliśmy zmienić mieszkanie, w którym mieszkało się nam bardzo fajnie … przeprowadzka … plany budowy własnego wymarzonego domu … które jakoś legły tak samo szybko jak się narodziły ….

Wiele zakrętów życiowych, problemów … upadków, chwil zwątpienia i bezsilności… Nie brakło też wesołych i szczęśliwych dni …. spełniło się nasze marzenie … Było czasem smutno i płaczliwie, ale dajemy radę ….

Koniec roku także w cale nie należy do najfajniejszych :( Jakoś ciężko i smutno … Moja Mama sprzedała nasz rodzinny dom …. wiem, wiem nie można było inaczej …

Z mężem też jakoś nie po drodze, zdrowie też nie najlepiej …. dzisiaj ledwie wymigałam się od „wczasów” w szpitalu …. Jestem słaba, „obolała” …. zmęczona ! Najgorsze, że nie mam na to wszystko zbytniego wpływu … :( Uzbroić się w cierpliwość i czekać  …. A ja już mam dość takiego braku stabilizacji, niewiadomej, ciągłej niepewności … płakać mi się chce … !! Po prostu mam dość!

No to se ponarzekała Matka Polka, a teraz zbiera się w garść, bo nie ma co szlochać, tylko trzeba starć się po upadku powstać, otrząsnąć się i pójść dalej …. bo przecież, aby dojść na szczyt, trzeba czasem i wielkie koło zatoczyć, a nieraz i spaść w dół … ale cieszyć się, że gdzieś jest ten szczyt i już będzie łatwiej :)

Szczęśliwego Nowego Roku !!!

I już po … czyli poświątecznie :)

W Wigilijny poranek pobudka tradycyjnie o 3:00 :) przygotowałam więc co mi pozostało do zrobienia, aby szybciej wyrobić się z zadaniami i spokojnie wyruszyć w poszukiwaniu pierwszej gwiazdki :)

Jako pierwsza Wigilia u teściów, skonsumowana stosunkowo wcześnie, by móc jeszcze w miarę o ludzkiej porze dojechać do mojej Mamy :) a tam przecież wszyscy głodni :) Szaleństwo prezentowe, spokojne kolędowanie i w drogę :) Po drodze udało nam się spotkać „prawdziwego” Świętego Mikołaja, wsiadającego do do auta, ale co się dziwić, saniami raczej nie dał by rady :) W końcu po godzinnym podróżowaniu, śpiewaniu kolęd w samochodzie dojechaliśmy na miejsce … i znowu dzielenie się opłatkiem, życzenia, uroczysta Wigilijna kolacja, szaleństwo prezentowe i pasterka … Amelka czuła się niezbyt dobrze, więc śpiewania kolęd w kościele nie było :)Dostała gorączki i jak się wczoraj okazało ma zapalenie płuc … :(

Pierwszy dzień Świąt spędziliśmy u mojej Mamy, było miło i wesoło :) baardzo wesoło … wspomnieniom nie było końca :) wieczorem powrót te teściów, gdzie spędziliśmy drugi Dzień Świąt …. Oj powiem szczerze, że ja lubię spędzać czas w gronie rodzinnym, ale takie jeżdżenie już mnie męczy … Wożenie rzeczy w tę i z powrotem … ojjj … ale było miło, na szczęście Amelki choroba, objawiała się i przechodzi w miarę spokojnie :)

Święta minęły nawet nie wiem kiedy, …. było w nim mniej czaru i uroku niż w ubiegłym roku … nie wiem dlaczego, może przez to wszystko co się dzieje …. Ale wierzę, że będzie juz tylko lepiej :)

Wesołych Świąt !!!!

Byłam święcie przekonana, że nie uda mi się dokonać wpisu … jednak dzięki bezsenności udało się ;) Czyżby to za sprawą świątecznej magii ? … A dla mnie magia świąt to dziecięca wiara w Świętego Mikołaja, spokojna rozmowa z bliskimi przy kominku, rozleniwiony telefon, zaspany budzik i śnieg, który nie jest utrapieniem …. no właśnie śnieg, którego nie ma :)

A więc moi drodzy, życzę Wam wszystkim (sobie również) dużo ciepła dzięki ludzkiej życzliwości, odrobiny światła w mroku dzięki szczeremu uśmiechowi, radości w smutku dzięki ludzkiej miłości i nadziei na lepsze jutro w chwilach niepokoju … Życzę, aby opłatek zamrożone uczucia obudził i aby światło choinki – symbolu radości z narodzenia Jezusa – oświetlało zawsze Wasze życie i pozwalało odnaleźć właściwą drogę… WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Hmmm … a  jak będą wyglądały święta i dzisiejszy Wigilijny wieczór w Świecie Anetki ? Otóż mam nadzieję, że będą magiczne, niepowtarzalne i niezapomniane … ostatnie święta w moim rodzinnym domu …. Czy wystarczy sił, by móc się z tego cieszyć .. ? Miejmy nadzieję !!!

Niech wszystkie świąteczne życzenia mają dla Was moc spełnienia…
Te całkiem błahe i te ważne…Te dostojne i nawet te ciut niepoważne

Pozdrawiam

Anetka

 

Konkursowo – jasełkowo :)

 Dzisiaj w przedszkolu Amelki był dzień pełen wrażeń :) Po pierwsze, odbyły się przedszkolne jasełka, a po drugie, nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu na ekologiczną torebkę na prezenty. W pierwszym jak i drugim przypadku nastąpiło nasze zadowolenie :)

W konkursie Amelka zajęła drugie miejsce :) rodzice oczywiście dumni i zadowoleni :) Jasełka … cóż pierwsza klasa !!! Amelka w roli Matki Bożej zachowywała powagę i uważam, że sprawdziła się w stu procentach :) Jakaż to duma patrzeć na córkę, odtwórczynię tak ważnej roli :)  … Nie ukrywam, że w oku kręciła się mała łezka, ale byłam dzielna i wytrwałam do końca części artystycznej :) A poniżej fotorelacja z dnia dzisiejszego :)

DO ŚWIĄT POZOSTAŁY TYLKO CZTERY DNI …..

Gody gliniane zwane także generalskimi ….

„Ja wstawię się za Tobą
I z podniesioną głową
Dziękował będę, że
Pan dał mi właśnie Ciebie,
W radości i w potrzebie,
Na lepsze i na złe…”


Dotąd dwoje, choć jeszcze nie jedno.
Odtąd jedno, choć nadal dwoje.

25 grudnia 2004 roku był nasz wielki dzień :) pełen emocji …. ach, jak ten czas leci, już za kilka dni będziemy obchodzić dziewiątą rocznicę ślubu … kiedy to minęło ..? Tyle się przez te lata wydarzyło, zmieniliśmy się, dojrzeliśmy, urodziła nam się córka …. oby kolejne lata nie były gorsze :)

Doceń to, co Masz,
więc przede wszystkim czas,
dany tylko raz.
I życie…największy skarb,
najcenniejszy dar,
pokaż, że Jesteś go wart…
Patrz na ludzi sercem,
a Zobaczysz o wiele,wiele więcej.
Nie bój się błądzić,
nie próbuj pochopnie sądzić,
walcz o to co kochasz…
byle śmiało,
do szczęścia potrzeba tak mało!

Czas przedświąteczny :)

Coraz bliżej święta :) a mi jakoś świąteczny nastrój prysł, niczym tegoroczny śnieg :) jest mi jakoś smutno, nijak …. nie wiem o co chodzi …. Magia przedświąteczna jest o wiele mniejsza niż w ubiegłym roku, ale może to wszystko przez to wszystko co się dzieje w moim życiu, …. ale wierzę, że będzie lepiej :) bo przecież będzie, prawda ??

Wczoraj poszłyśmy z córką do fryzjera :) oczywiście córka miała mi tylko towarzyszyć, ale i Ona oddała się fryzjerskiemu szaleństwu :) Najpierw była zdecydowana, później się rozmyśliła, w końcu zakończyło się na tym, że spod domu wracałyśmy do Pani, ponieważ Amelka zdecydowała, że jednak chce „jakoś” wyglądać na Święta :) Na pytanie Pani, co robimy, powiedziała, że „tylko, żebym nie wyglądała, jak proboszcz” … :) Zostałyśmy powalone tym stwierdzeniem :) Ale skoro Amelka od kilku tygodni baardzo pragnęła zrobić sobie grzywkę, więc ją sobie zafundowała :) wygląda uroczo :) inaczej :)

Niestety, nasz aparat wylądował jakiś czas temu (ponownie !) na reklamacji, dlatego brakuje fotorelacji :) A szkoda :( ponieważ robiliśmy wspólnie całą rodziną, ekologiczną  torebkę na prezenty na konkurs zorganizowany przez nasze przedszkole i Fundację Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich :) wyszła nawet względnie :)

W domu brakuje jeszcze ogarnięcia przedświątecznego, prezenty po części już zakupione … menu jak nie było, tak nie ma :( choinka i ozdoby gdzieś u teściów na strychu …. aaaaa !! a do świąt został już tylko tydzień ,….

A na początku stycznia mąż chce nas „zostawić” na trzy tygodnie !!! całe trzy długie tygodnie …. nie wiem jak sama sobie ze wszystkim mam poradzić, boje się trochę …. nie wiem jak to wszystko miałabym sama ogarnąć … :( nigdy nas nie „zostawiał” na tak długo, …. ale wiem … wiem, że powinien pojechać, to dla jego dobra, ale …. damy jakoś może radę ….

Mały skrót dnia ze świata Anetki

Hmm … dzisiaj udało mi się przespać całą noc :) Wstałam o 7:00, przygotowałam Amelkę do wyjścia do przedszkola, oczywiście poranne marudzenie i niezadowolenie musiało być, przecież to już taka nasza poranna tradycja :) Mąż odwiózł latorośl do przedszkola, a ja z powrotem do łóżka :) zjedzone śniadanie w łóżku :) poranna toaleta i podróż do sklepu na świąteczne zakupy …. przynajmniej tak miało być, mieliśmy kupić prezenty na gwiazdkę, jednak się nie udało, … Wizyta w jednym sklepie i powrót do domu, zebranie potrzebnych dokumentów i odwiedziny w przychodni …. jednak na wizytę u lekarza już nie udało się załapać, powód ? zbyt duża liczba pacjentów … ale korzystając z okazji, że byliśmy w ośrodku zdrowia, postanowiłam zapisać się do dermatologa, ponieważ na stopie zrobiła mi się jakaś brodawka, która boli niemiłosiernie. Nie miła Pani z rejestracji, „od ręki” nas zapisała i po 10 minutach byłam już u Pani dermatolog :) diagnoza i propozycja zamrożenia „szkodnika” … zgodziłam się bez najmniejszego namysłu, mając nadzieję, że w końcu przyniesie mi to ulgę …. ale po jest jeszcze gorzej niż przed :( cała stopa boli …. ale mam nadzieję, że to tylko chwilowe :)

Po powrocie do domku, mała popołudniowa drzemka, mąż przygotował żonie frytki i pojechał po dziecko do przedszkola :) Żona wstała, dokończyła smażyć porcję frytek dziecku, przygotowała się na wizytę u chrzestnej męża i pojechali :) A pojechali oczywiście z wielką prośbą do chrzestnej męża, ponieważ potrzebujemy stroju dla Amelki na jasełka …. ma być Matką Boską, a więc to już bardzo poważna sprawa :) W czwartek do przymiarki :) Dostaliśmy kiełbasę z dziczyzny i wróciliśmy do domu ….. skonsumowaliśmy kiełbasę i wylegujemy się jak niedźwiadki :)

Taki oto skrót wydarzeń :) a jutro kolejna próba dostania się do lekarza :) może się uda …. cóż nadzieję należy mieć zawsze ….. :)

Dwa tygodnie pozostało do świąt :) a ja nie mam planów, nie jestem ani troszkę zorganizowana …. jak nie ja po prostu :)

Mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno ….

Święta Bożego Narodzenia są niezwykle magicznym czasem, cała ta oprawa i przygotowywania na wieczór Wigilijny … jednym słowem dla mnie po prostu bajka :)

Dlatego w tym roku postanowiłam poczuć się tak jak kiedyś, taką małą dziewczynką wierzącą, że jest ktoś, kto jest w stanie spełnić jej marzenia …. Bo może czasem warto nie skupiać się nad tym, co nam wypada, a co nie wypada robić … Zapomnieć się na chwilę, zapomnieć o tym dorosłym sobie … i tak zwyczajnie dać sobie dar ponownego bycia dzieckiem … chociaż na małą chwilkę … tak po prostu

Kochany Mikołaju

Piszę do Ciebie po latach, nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie, ile to już czasu minęło… ale na pewno sporo …. Dużo się przez ten czas wydarzyło,dorosłam i dziś już sama jestem Mamą i pomagam swojej córce pisać do Ciebie listy … pomimo tego, iż znam całą prawdę, że to w cale nie Ty spełniałeś moje marzenia, że krył się za tym ktoś zupełnie inny …. Jakże piękny był czas, kiedy żyło się z myślą, że to Ty :) I właśnie teraz nadszedł czas, kiedy potrzebna mi jest znowu taka dziecinna wiara … Myślę,  że moja lista marzeń będzie się jednak różniła od tej z przed lat ….

Chciałabym Cię chyba prosić przede wszystkim o spokój … trochę większy od tego, który mam … Spokój emocjonalny, wyciszenie i cierpliwość ….Ostatnio tak jakoś cały czas pod górkę, większą, mniejszą, drogę z wybojami i zakrętami … z poślizgiem i wspinaczką na szczyt …. Proszę Cię, by za kolejnym zakrętem było odrobina prostej …..

Odrobina nadziei i wiary w lepsze jutro, także by się przydała …. Wiary w samą siebie, w małżeństwo, w rodzinę …. może szczypta szczęścia, bo wiadomo, nie wolno z niczym przesadzać …. stabilizacji, o którą tu tak trudno ….

Jeżeli mogę Cie jeszcze prosić, to chciałabym chociaż przez chwilę odczuć takie emocje, jak w dzieciństwie podczas rozpakowywania świątecznych prezentów … o taką magię, radość … spełnienie …. poczuć zapach mojego rodzinnego domu … odczuć tam panującą atmosferę, taką jak za dawnych lat ….

Jeżeli jeszcze mógłbyś sprawić, aby jak najdłużej, nikt nie odebrał mi nikogo, ani niczego co  jest mi ważne i kogo najbardziej kocham ….Chciałabym jeszcze, móc kiedyś urządzić we własnym domu, przy własnym stole, nakrytym śnieżno białym obrusem, prawdziwie rodzinną Wigilię … ze wspólnym śpiewem kolęd przy mojej własnej choince … z wspólnym kolędowaniem i wspólnym pójściem na pasterkę … Wspólnym odpoczynku na mojej własnej kanapie, rozstawionej przy własnym kominku …. na wspomnieniach o czasach, kiedy byliśmy dziećmi, a świat był piękny, bez problemów, a życie wydawało się być proste ….
I to byłoby na tyle Mikołaju
Pozdrawiam Cię
Anetka

Mikołaj przyszedł wraz z „Ksawerym”

Wczoraj wieczorem, oczywiście już tradycyjnie, Amelka przygotowywała list dla Świętego Mikołaja …. po napisaniu wylądował w wyczyszczonym bucie …. :) W tym roku czyszczenie szło trochę opornie, brakowało jakoś chęci, ale udało się :)

Na taborecie obok drzwi ustawiła szklaneczkę z mlekiem i ciastko, które Mikołaj w nocy niepostrzeżenie „sprzątnął” przede mną … a należałoby zaznaczyć w tym miejscu, że od jakiegoś czasu sen mam płytki i czujny, jak obudzę się, to nie ma mowy o zaśnięciu … zazwyczaj jest to czwarta nad ranem :) ale dzisiaj byłam lepsza, ponieważ noc zakończyła się już o 2:00 … no i ciastka już nie było :(

Amelka na widok prezentów w bucie była oczywiście uradowana … chociaż wydawać się mogło, że była trochę zawiedziona … nie wiem dlaczego … co prawda nie powiedziała, że chce coś konkretnego, ale staraliśmy się sprawić jej przyjemność i trafić w jej potrzeby :) Byłam przekonana, że ucieszy się z lalki z wielkim brzuchem :) o której kiedyś wspominała … a tu nic … pomacała trochę brzuch i stwierdziła, że lalka nie będzie w stanie urodzić, bo się brzuch nie otwiera :) no a przecież  tym oryginalnym lalkom będącym w ciąży, brzuszek otwiera się z boku i widać małego dzidziusia … no ale nie ma co popadać w paranoję … to Mikołajki i uważam, że prezenty powinny być symboliczne … a takie drogie i „prawdziwe”, długo oczekiwane i wymarzone przynosi Mikołaj w Wigilijny wieczór …

A tak poza tym jest dobrze, chciałam już śniegu za oknem .. no i jest wraz z huraganem Ksawerym, który szaleje w naszym kraju, wyrządzając niezłe szkody. Zimno, śnieżnie, wietrznie ,….. brrrr …. chyba mamy zimę ….

A w kuchni trwają przygotowania kolacji, którym jak słyszę, towarzyszą bardzo poważne rozmowy …. o poprawnym zachowaniu, że należy być „kurtunarnym”, że nie wolno jeść „na pośpiechy” … oj dzieje się … a zapachy świeżo parzonej lipy z miodem i sokiem malinowym oraz smażonych grzybów leśnych unoszą się po całym mieszkaniu … już nie mogę się doczekać … :)

Zostało już tylko 18 dni do świąt …. jak ten czas pędzi ..

Ciepłego wieczoru

Pozdrawiam

Anetka

Mega Dumna Rodzicielka :)

29 listopada dzieciaki z naszego przedszkola miały badanie gotowości szkolnej …. nasza latorośl jako jedne z dwójki pięciolatków uzyskała wysoki poziom :) Jakże jestem z niej dumna :) A powiem szczerze, że obawiałam się tej oceny … ponieważ nie zawsze wszystko Amelce wychodzi  tak jak po powinno … a tu takaaa niespodzianka :)

A tak poza tym … cóż czuję się bardzo dobrze, jutro najprawdopodobniej ruszymy z mężem w miasto w poszukiwaniu Mikołajkowego prezentu :) Zazwyczaj robiłam to sama, ale w tym roku będę okupowała się w towarzystwie mojego faceta :) hmmm ciekawe z jakim skutkiem :)

I tak w ogóle mam wiele powodów do dumy :) Mąż przed chwilą wykonał po raz pierwszy w życiu wielkiego omleta :) Amelka pałaszuje ze smakiem obsypując go wielką ilością cukru pudru i popija mlekiem :) kolacja pierwsza klasa :)

Duma mnie rozpiera :) obym tylko nie pękła :)

Miłego wieczorku życzę

Pozdrawiam

Anetka