Człowiek zmienia się od dzieciństwa po grób. Kiedy więc jest sobą?

Oj … zima znowu chyba wraca … bo za oknem wieje, pada … brr

Mąż wrócił, Amelka szczęśliwa… no ja w sumie też. Jednak we dwójkę jest o wiele raźniej :)

Amelce mija przeziębienie, natomiast teraz przyszła kolej na mnie …. tony chusteczek oblegają nasze mieszkanie :) Herbatka z kwiatu lipy z sokiem z malin jakoś wydaje się być mało skuteczna :) Ale nie jest tak źle, ażeby nie mogło byc gorzej :)

Za to energia rozpiera moich domowników, a więc by ją jakoś spożytkować, mąż wymyślił zabawę, która obojgu przypadła do gustu :) Ja niestety tylko z zazdrością spoglądałam na ich szaleństwa na śniegu …. a wiele jeszcze przed nami :) Od poniedziałku rozpoczęliśmy ferie zimowe, więc należy to jakoś dobrze wykorzystać ….

Człowieka należy oceniać po tym, co w nim najlepsze: jak ciężko pracuje, jak wierny jest swoim poglądom i jak bardzo kocha swoje dzieci.

Mądrość ludzi jest szaleństwem w oczach Boga. Jeśli posłuchamy głosu dziecka,które mieszka w naszej duszy, oczy nasze znowu nabiorą blasku.

Myślę, że tytuł wpisu jest teraz już jasny :)

Uwaga, uwaga …. 21 dni minęło …. WIELKI POWRÓT NASZEGO MĘŻCZYZNY :)

W pow­ro­tach nie ważne są pier­wsze słowa, ale pier­wsze spoj­rze­nie, które mówi wszystko.

Dom – to nie tapety, nie meble, nie kąt z żyrandolem, obrazem.

Dom – to tam, gdzie choćby pod gołym niebem ludzie są razem

Dom – to tam, gdzie zawsze chce się wracać i zawsze jest ktoś, kto czeka z utęsknieniem

Minęły trzy tygodnie, długie 21 dni :) Dzisiaj o 23:00 wraca nasz mężczyzna :)

Dzisiejszej nocy, Amelka spała bardzo nie spokojnie. Mówiła przez sen o Tacie i pytała, czy już Tata jedzie …. Na szczęście Miś i moje przytulanie były w stanie ukoić jej niepokój ….

Bywało smutno, bywało ciężko, płaczliwie, histerycznie … ale mamy to już za sobą :) Wraca … w końcu wraca :) oj i już prędko nie pozwolimy na żadne wyjazd … o nieee :)

Od wczoraj w domku trwają wielkie przygotowania powitalne. Malowanie rysunków, robienie napisu powitalnego ustalanie menu :)

Prace Amelki przedstawiające Tatę w drodze na zabiegi, który spotyka wiewiórkę, Tatę w wannie w wodach mineralnych, Tatę w pokoju z kolegami, Tatę w pociągu, którego na stacji witają  jego dziewczyny :) …. itd.

„Magiczne Ciasto” upieczone, ryba po grecku „przechodzi” w lodówce, sałatka z kurczakiem zrobiona, kotlety posmażone, skrzydełka w chrupiącej panierce zrobione :) Wiem …. wiem .. wróci po 23:00 :) ochoty na jedzenie raczej nie będzie o tej porze, ale będę mogła w niedzielę za to spokojnie świętować, bez ślęczenia godzinami w kuchni :)

Mamy mnóstwo zaległości w rozmowach :) masę zdjęć do obejrzenia, tyle wrażeń, którymi warto się podzielić …. Jedno jest pewne … Niedziela będzie nasza !!!

Dziecko rządzi kobietą, kobieta mężczyzną, a On dopiero światem :)

Dień Babci i Dziadka :)

 

Usiąść w bu­janym fo­telu, obok ko­min­ka z wnu­kiem wtu­lonym w pierś i opo­wie­dzieć mu, jak to kiedyś się żyło…ta­ki przy­wilej sta­rości, który nie wszys­tkim spra­wied­li­wie jest rozdawany …. Niestety ….  No, ale tak na prawdę miało być nie o tym ….

Jak co roku w przedszkolu Amelki, Przedszkolaki świętowały Dzień Babci i Dziadka. Dzieci pod czujnym okiem nauczycielek, przedstawiły przygotowane programy artystyczne, podczas których przedszkolaki zaprezentowały swoje umiejętności wokalne, recytatorskie i taneczne. Swoim występem artyści wyrazili wielką miłość i szacunek do babć i dziadków oraz podziękowali za ciepło i dobroć, które otrzymują od nich każdego dnia. Miłym zakończeniem spotkania był słodki poczęstunek okraszony laurkami zrobionymi własnoręcznie  przez przedszkolaków, w wykonanie których włożyły wiele serca i starań. Goście byli bardzo wzruszeni występami wnucząt i w niejednym oku zakręciła się łezka.To była naprawdę wyjątkowa uroczystość, pełna uśmiechu, radości i dumy.

Zrobiony przez Amelkę ( z pomocą mamy) mały upominek

…………………………………………………………………………………………………………

Żyj na 100%, czy­li tak, by Two­je wnu­ki za­miast chodzić do ki­na sie­działy wokół Ciebie i słuchając his­to­rii Two­jego życia widziały w wyob­raźni uryw­ki naj­lep­szych ko­medii, ro­mansów i hor­rorów w życiu.

:) Pozdrawiam

 

Jakie jabłko, taka skórka. Jaka matka, taka córka :)

Właśnie, ponoć tak jest: jaka matka, taka córka …

Ale jak jest w naszym przypadku ?

Chyba córka nie jest do mnie podobna :( Odziedziczyła jedynie po mnie błękitny kolor oczu i jasne włosy….
Charakter raczej ma swój własny, nie obciążony przez geny rodziców
Zainteresowania wielorakie, zaskakujący „spryt”, nieugiętość w dążeniu do celu …. to cechy, których jej chyba najbardziej zazdroszczę 
Szalona, spontaniczna, wesoła, z głową pełną pomysłów … Wrażliwa, stanowcza, bywa nerwowa i niecierpliwa …. MOJA ….. ) ale chyba nie taka jak ja :)
Jest sobą i to jest najfajniejsze :)
 
Ale mawiają też tak :
Jaka marchew, taka nać – taka córka jaka mać. Jakie drzewo, taki klin – jaki ojciec, taki syn …..
Ciekawe, jakby było, gdybyśmy mieli syna :) Ale mamy córcię, najwspanialszą, najukochańszą, naszą !!! I jesteśmy z tego meeeggggaaa dumniii !!!!
 
 
 
 
 
 
…nie jestem pewna czego w życiu chcę ale jestem pewna ,że Twoje szczęśliwe oczy powodują ,że zaczynam marzyć

Bal karnawałowy, choinka w przedszkolu …

 

Dzisiaj, przedszkole Amelki wraz z rodzicami zorganizowało długo oczekiwany przez dzieciaki bal karnawałowy :) Było gwarnie, wesoło, kolorowo, można spotkać było najróżniejsze postaci z bajek … rodzice przygotowali słodki poczęstunek, była zabawa i różne konkursy, no i oczywiście Mikołaj, który przyniósł każdemu dziecku słodki upominek :)

Amelka była przebrana za Czerwonego Kapturka, wyszalała się, wyskakała, wytańczyła i z zadowoloną minką wróciła do domu :)

I to byłoby na tyle z fotorelacji Z imprezy przedszkolnej :)

A mnie dopada jakieś przeziębienie, czuję przeokropne łamanie w kościach :( Od kilku dni samopoczucie uległo także jakiemuś pogorszeniu … ale cóż … nie uskarżam się, nie narzekam, bo i tak to nic nie da …. jestem teraz sama i muszę sobie radzić :) jestem silna ! dam radę! chyba dam :)

 

Zajęcia otwarte dla rodziców w przedszkolu Amelki :)

Dzisiaj w przedszkolu, odbyły się zajęcia otwarte dla rodziców. Zadziwiła mnie mała liczba rodziców na tak liczną grupę dzieciaków :) były trzy Mamusie i jeden dzielny Tatuś :)

Już po raz drugi miałam okazję uczestniczyć w takich zajęciach i jestem bardzo zadowolona ;)

Miałam okazję zaobserwować w jaki sposób Amelka radzi sobie w grupie i sposób w jaki wykorzystuje zdobytą wiedzę i umiejętności. Dzieci nazywały rzeczy, dzieliły wyrazy na sylaby i głoski, tworzyły zbiory elementów, segregowały figury geometryczne wg kolorów, rodzajów i wielkości. Wykonywały ćwiczenia ruchowe w połączeniu z muzyką, wycinały, kolorowały, wyklejały, układały puzzle.

Zajęcia te dostarczyły naszym pociechom wiele wrażeń i radości, a nam możliwość obserwacji zachowań i zaangażowania dzieci w podejmowane działania edukacyjne.  Osobiście podziwiam Panie pracujące z dziećmi, ponieważ muszą się wykazać WIELKĄ cierpliwością …

Miałam też okazję zaczerpnąć nowe pomysły na zabawę z Amelką i mam nadzieję, że uda nam się je wykorzystać w naszym codziennym życiu ;)

A poniżej fotorelacja z opisanych powyżej zajęć

Amelka ze swoją koleżanką w gorącym uścisku :)

A to są już wczorajsze szaleństwa na śniegu

O hoooo …. SUPERNIANIA w akcji :) a co ja na to ?

Ostatnimi czasy, kiedy to mam czas i telewizor na wyłączność, na TVN Style oglądam powtórkowe odcinki Superniani. Pamiętam, jak jeszcze nie mając Amelki z zaciekawieniem i w sumie z nie dowierzaniem spoglądałam na potyczki rodziców z niesfornymi dziećmi.

I tak właśnie zastanawiam się, skąd biorą się tacy nie zaradni rodzice …. przecież na każde dziecko można znaleźć jakiś „sposób” … Ale nie mi to oceniać, każdy sobie rzepkę skrobie …. ale ja tak na prawdę nie o tym :)

W naszym rodzicielskim życiu baardzo często stosowałam rady właśnie z tego programu :) i szczerze powiem, że w sumie w każdym przypadku się sprawdzają  do dziś ..

Jestem dumna z tego w jaki sposób udaje nam się wychowywać Amelkę :) która w wieku prawie sześciu lat jest niesamowicie samodzielna i bardzo pomocna. Pomaga w sprzątaniu, sama zmyje nawet podłogę, zajmie się sobą i zorganizuje sobie zabawę … niejednokrotnie podniesie na duchu i pocieszy, jest w sumie zdyscyplinowana i grzeczna :) oczywiście bywa czasem różnie, ale ogólnie jest ok :)

Czytałam kiedyś, jak „wiele złego” wniósł ten program, o niezadowoleniu rodziców i wyrządzonej krzywdzie dzieciom …. ale ze mną jest coś nie tak, albo zwyczajnie nie potrafię się niczego takiego doczepić ….

W naszym przypadku niektóre metody wychowawcze sprawdzają się w stu procentach, a efekty z ich stosowania są bardzo satysfakcjonujące :)

Amelka także kilka razy oglądała ze mną ten program, z niedowierzaniem oglądała zachowanie niesfornych szkrabów …. i co było bardzo miłe, starała się mi tłumaczyć, że takie zachowanie jest iście naganne :) Chociaż, nie powiem, były próby wprowadzenia takich zachowań do naszego życia :) na szczęście zakończone fiaskiem :)

Jestem dumna, że mam taką córkę, ojjj i wierzę w to, że już niebawem będzie bardzo pomocnym dzieckiem :)

Co w trawie piszczy ? Czyli jak radzi sobie Amelka :)

Wczoraj minął tydzień od wyjazdu naszego faceta. Amelka radzi sobie … hmmm prawdę mówiąc bardzo różnie, raz jest dzielna raz wpada w szal rozpaczy i ogarnięta jest potężną falą tęsknoty :) Widać, że brakuje jej Taty, na każdym kroku stara się o nim mówić, wspomina, dużo rozmawiamy na jego temat …

Mamy teraz możliwość prowadzenia viedeorozmów, które miałam nadzieję, że pomogą jej ukoić tęsknotę, ale stało się chyba odwrotnie … po tych rozmowach jest gorzej :( Niby czeka na nie z utęsknieniem, a kiedy rozmowa dobiega końca i chwilę po jej zakończeniu jest płacz nie z tej ziemi :( Staram się odwracać jej uwagę, zajmować ją czymś … ale dla mnie jest to równie trudne i ciężkie :(

A poza tym …. cóż … spadł dzisiaj śnieg i jest pięknie biało, szkoda, że nie mogę zabrać swojej księżniczki na małe i duże szaleństwa na śniegu … Ale mam nadzieję, że jaj wróci nasz mężczyzna to uda nam się to wszystko nadrobić :)

No i oczywiście muszę opisać niepohamowany apetyt Amelki, która teraz pochłania niczym odkurzacz nieprzebrane ilości jedzenia :) Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej martwię, bo nie ma możliwości pozbycia się i spalenia nadmiernych kalorii … Codziennie gotuję coś nowego, chociaż oczywiście nie chce mi się, bo gotowanie dla dwóch osób nie jest jakąś specjalną frajdą :) Ale zależy mi na tym, by zjadła coś domowego, ciepłego i pysznego :)

Chociaż ….. któregoś wieczora naszła mnie potężna ochota na zupę owocową z makaronem :) poszłam więc do piwnicy po czereśnie z naszej przydomowej spiżarni, ugotowałam makaron, nałożyłam porcję Amelce i …. Amelka po spróbowaniu jednej łyżki stwierdziła, że chciałam ją otruć :) Po prostu danie było zupełnie nie trafione w gust naszej córci :) Ale nic sie nie zmarnowało :) mnie to danie jak najbardziej odpowiadało, a że miałam przy tym potężną zgagę .. cóż skutek uboczny :)

Słoneczko świeci, cisza i spokój w domu, czyli czas całkowicie dla mnie

Poleżę, pośpię, później ugotuję na obiad zamówione wczoraj przez Amelkę pierogi z mięskiem, zrobię surówkę, pojadę po Amelkę do przedszkola i będziemy robić prezenty na zbliżający się wielkimi krokami Dzień Dziadka i Babci. Nie wiem co to dokładnie jeszcze będzie, ale myślę o własnoręcznie zrobionej ramce na zdjęcia :)

No cóż …. i to było by na tyle

Ciąg dalszy „samotnych” dni ….

Dzisiaj mija piąty dzień, kiedy jesteśmy same … radzimy sobie w miarę dobrze. Amelka, wiadomo tęskni za Tatą, ale nie ma płaczów i nieustających smutasów :)

Ja, czuję się różnie, raz lepiej raz gorzej …. ale ogólnie sobie radzę jakoś :) Wiadomo wstawanie codzienne o 7:00 rano trochę męczy i wywołuje różne reakcje organizmu, ale jest nie najgorzej :)

Z Amelką też nasze stosunki uległy znacznemu polepszeniu, nie twierdzę, że były kiepskie, ale przez tę moją „niemoc” jakoś „oddaliłyśmy” się od siebie …

Ostatnio, prosiła mnie o zrobienie kanapki, gdy powiedziałam jej, że przecież umie sama sobie zrobić, odpowiedziała, że owszem umie, ale moje smakują jej o niebo lepiej :) I jak tu nie zrobić :) Albo, siedziałam w kuchni chyba z 10 minut, w końcu przyszłam ułożyłam się wygodnie na łóżku, a Amelka mówi:

„Przepraszam Mamo wiem, że tylko przed chwilą się położyłaś, ale jesteś taka dobra, to czy mogłabyś zrobić mi jeszcze coś do picia i przynieść mi tu”

I jak tu nie przynieść ? Oj czasem robi takie podchody, a jest przy tym taka urocza, aż nie umiem jej odmówić :) A wczoraj powiedziała, że zawsze marzyła o takiej szalonej rodzinie :) cokolwiek miałoby to znaczyć :)

I tak mijają nam dni :) dosyć długie dni :) ale jeszcze 15 dni i będzie nam lżej :)

A za oknem słoneczko w końcu się pojawiło, może i samopoczucie ulegnie znacznemu polepszeniu … obyyyyy :)

W domowym babińcu … :)

Od niedzieli jesteśmy same :( Mąż wyjechał na trzy tygodnie … dłuuugie trzy tygodnie

O godzinie szóstej rano, odwiozłyśmy naszego faceta na stację PKP, Amelka wstała nawet ochoczo, ale gdy tylko Tata znikł za wielkimi szybami pociągu, na peronie rozległ się szalony płacz naszej latorośli … Chciała, by Tatuś wysiadł z pociągu, aby nigdzie nie jechał, by był z nami …. Płacz ten towarzyszył nam całą drogą powrotną i w sumie towarzyszy nam na  co dzień …

Amelka bardzo tęskni … ciągle wspomina Tatę, maluje obrazki, wczoraj malowała nas w samochodzie, jak jedziemy po Tatę, i drugi jak wracamy całą rodziną do domu …

Ogląda galerie ze zdjęciami, powiększa wszystkie te, na których jest Tata …

Szkoda mi jej bardzo, bo widać, jak jest smutna, brakuje jej miejsca chyba nawet we własnym ciele …. To dla niej bardzo ciężki czas, szczególnie, że ma bardzo silną więź z Tatą w sumie od samego początku …. Nie ma godziny, by o nim nie mówiła …. nic ją nie cieszy ….

Mam nadzieję, że to wszystko trochę minie, że nauczy się radzić sobie w nowej sytuacji …. Dzisiaj po długiej świątecznej przerwie poszła do przedszkola … Żyję nadzieją, że będzie lepiej !!!

W sumie Tacie należał się w końcu odpoczynek po pracowitym sezonie, po urlopie, gdzie urlopu zabrakło, ponieważ musiał się nami zająć … gdzie większość obowiązków spadło na niego … sam w naszym babińcu …. więc niech odpocznie od wszystkiego i od nas … zasłużył sobie na to !!!!

A my odliczamy dni do jego powrotu !