Czyżby to już ostatnie wakacyjne zdjęcia ….?

amelusia

Wakacje minęły nieubłaganie szybko. Człowiek czeka na nie cały rok, a tu rachu – ciachu i już pooo … :( Nie wiadomo kiedy to minęło …. tyle się wydarzyło …. ajjj … Ale ja zawsze powtarzam, że to nie my się starzejemy, tylko nasze dzieci rosną ;)

Pogoda zaczyna przypominać pogodę iście jesienną … zrobiło się zimno, pola przybrały czarną barwę, znikły złote łany zbóż i czerwone polne maki. Nie ma co ukrywać, zaczyna robić się smutno … szaro, buro i ponuro. Byle do wiosny :)

A co u nas …? a mianowicie porządki jak na wiosnę. :) Razem z Amelką i Wiktorkiem zrobiliśmy porządki w szafach. Ubrania posegregowane, przejrzane, za małe odłożone. Pomału trzeba robić miejsce na ciepłe swetry i gacie … Dzisiaj nosiłam się z zamiarem mycia okien i zmiany firanek. Ale gdy widzę słoneczko, które zaczyna zaglądać nam do okien, śmiem chyba stwierdzić, że na to jeszcze przyjdzie czas. Trzeba łapać ostatnie wakacyjne promienie słoneczne i starać się spędzić ze sobą trochę czasu. Czasu nie zmarnowanego, będziemy śmiać się, spacerować, rozmawiać …. a przyznam, że nasze rozmowy nieraz powalają na kolana, oczywiście mnie…. teksty córki są nieraz warte najlepszych nagród ;) dzieci tam mają … wieemmm..

A w sobotę nasz Pan Mąż i Ojciec ;) zabrał nas do siebie do pracy na II Pracowniczą Imprezę organizowaną przez MCZi TW  z okazji zakończenia sezonu. Matka pełna obaw oczywiście ( no bo wiadomo, małe dziecko, pora wieczorowa, chłód wieczorny) jednak dała się namówić, noooo iiii ….? nie żałuje, absolutnie!!! Pogoda była super, zamiast wieczornego chłodu, było cieplutko. Malec nasz spał chyba 5 godzin i nic mu nie przeszkadzało. Nawet komarów nie było, a to już zjawisko rzadko spotykane na Mazurach :) Było miło i wesoło … jednak można? można !

Mam nadzieję, że osoby będące na zdjęciach, których wizerunek umieściłam bez ich wiedzy i zgody, nie pozwą mnie do sądu ….;) Ale co tam :) mam więcej fotek he he ;) A dla wszystkich tych, którzy się przyczynili do „powstania” tej imprezy serdecznie dziękuję za możliwość spędzenia czasu w tak miłym gronie …. Dziękuję :)

zdjęć nie mogę wyświetlić przez jakiś błąd wrrrr …. szkoda

Kocham moje dzieci …

Banalny tytuł kolejnego wpisu … ale cóż ja poradzę na to, że zwariowałam całkowicie na punkcie swoich pociech … Poszłabym za nimi w ogień, ale wiem wiem … każda Mama tak ma, no przeważnie każda mama ;)

Zawsze marzyła mi się duuża rodzina. Taka rodzina co najmniej sześcioosobowa (Mama, Tata, dwie dziewczynki i dwójka chłopaków). Sama pochodzę z rodziny wielodzietnej ;) Mam dwie siostry i czterech braci :) I jestem z tego dumna :) Wiadomo, jak to w życiu bywa chciałoby się mieć czasem inaczej, czasem lepiej, ale ja się ciesze z tego jak jest …

Byłam trochę niepocieszona, mając jedną latorośl, ale teraz kiedy w moim domu jest więcej niż jedno dziecko widzę, że jest to najlepsza rzecz jaka mnie mogła w życiu spotkać ;) Amelka coraz bardziej pokazuje jaka jest opiekuńcza, troskliwa, widzę, jak wspaniale sobie radzi z „zagadywaniem” juniora, by nie płakał. Myślę, że gdyby jej tak pozwolić na więcej to i by nosiła Wiktora na rękach i przewijała, może nawet odbyłaby się próba karmienia piersią ;) A Wiktorkowi starsza siostra zaczyna się coraz bardziej podobać. Na jej widok śmieje się i gaworzy po swojemu :)

Kiedy tak na nich patrzę myślę sobie, że jestem najbogatszą kobieta na świecie. W końcu mam takie wspaniałe skarby …. Kocham moje dzieci, najmocniej na świecie :)

O maaatko … już koniec sierpnia. Jak to szybko zleciało. Amelka zaraz do szkoły. Martwię się jak to wszystko będzie. Nowa szkoła, nowa klasa, nowe koleżanki i koledzy. Wszystko nowe zarówno dla niej jak i dla mnie. Czasem zastanawiam się, która z nas stresuje się bardziej ;)

WITEKIMG_2708

(Nie)Obecna … dlaczego ?

Oj dzieje się w Rodzikowie duużo, szybko, powywracane, poprzewracane ….

Zaniedbuję nie tylko bloga, ale i siebie i rodzinę … za dużo jak na ostanie dni. A dzieję się tak dlaczego? a no dlatego, że się dzieje :) ooo

Zaraz po Chrzcie św. naszego Wiktorka, odwiedził nas mój brat najmłodszy :) ze swoją dziewczyną. A że od kilku lat mieszkają za granicą o wybranka mojego brata nigdy na Mazurach nie była, należało zapewnić im szereg atrakcji :) i działo się jak najbardziej ;) pływanie, zwiedzanie, latanie …. emocjom nie było końca ;)

IMG_2306 IMG_2458 IMG_2471

Następnie, kiedy nawet nie zdołaliśmy wziąć porządnego oddechu, odwiedzili nas długo oczekiwani goście… rodzina, którą poznaliśmy w Warszawie i o której już kiedyś wspominałam. Małżeństwo pochodzące ze wsi pod Warszawą zaszczyciło nas swoją obecnością akurat w 100 rocznicę wybuchu I Wojny Światowej. Dlatego też mogliśmy wspólnie pójść na inscenizację walk z 1914 roku zorganizowane w Twierdzy Boyen. Nie mogło także zabraknąć pływania, tym razem motorówką …. za odwiedziny dziękujemy i zapraszamy ponownie :)

Dziecko nasze starsze, siedzi posępnie w domu. Postanowiłam więc zorganizować dla niej jakieś atrakcje. Samej wiadomo ciężko jest coś zdziałać, dlatego wraz z Panem Mężem postanowiliśmy wypuścić się w Polskę. A wiadomo, Pan Mąż pracuje ciężko i stale ;) dlatego kiedy oznajmił, że w tym letnim sezonie weźmie jeden dzień wolnego, żal było tego nie wykorzystać. Matka z pomocą internetu musiała więc znaleźć coś fajnego, ciekawego i oczywiście nie zbyt oddalonego :) nooo i udało się … postanowiliśmy zwiedzić najbliższe okolice ;) gdzie atrakcji nie brakło.

Nasze baardzoo mini wakacje uważam za udane :) krótkie, ale za to jakie owocne i treściwe ;)

IMG_2530 krzys wakacje

Wyprawę rozpoczęliśmy w Olecku odwiedzając moją Mamę ;)

IMG_2601 IMG_2568Następnie Stańczyki i Skansen w Żytkiejmach

IMG_2651 IMG_2641 IMG_2640 IMG_2635 IMG_2653No i główna atrakcja, czyli Ogród Bajek w Kaletniku :)

Na ostatnim zdjęciu widać, jak nasza córka stoi pod drzewem, które spełnia marzenia.

Stojąc pod nim wypowiedziała marzenie:

„Chcę, żeby moja rodzina była zawsze razem ” – Matka się wzruszyła, a jakże ;)

Odwiedziliśmy również Suwałki i tamtejszy Aquapark, skąd niestety zdjęć nie ma, ale za to w pamięci moc wrażeń  i miłych wspomnień. I kolejna złota sentencja Amelki: „nie ważne czy byliśmy długo, czy krótko. Ważne, że w ogóle byliśmy” ;)

Wiktor – Mały Chrześcijanin :)

10 sierpnia nasz mały Wiktorek stał się Chrześcijaninem :)

Oczywiście wszystkiemu towarzyszyło spore zamieszanie, było ciężko, gorąco … oczywiście jak to u nas, nie obyło się bez stresu. W ostatniej chwili, dosłownie na kilka godzin przed całą ceremonią okazało się, że zostaliśmy bez Matki Chrzestnej … ale na szczęście znalazła się „zastępcza” i miejmy nadzieję, że będzie to najlepsza Matka Chrzestna jaką mógł nasz synek sobie wymarzyć ;)

Syn nasz :) ochrzczony został w najstarszym Kościele na Mazurach. Stało się to dzięki życzliwości wspaniałego Księdza, który od 1 sierpnia przejął opiekę właśnie nad tą parafią. Tak się składa, że ten sam Ksiądz udzielał nam ślubu (2004 rok), chrzcił nam Amelką ( 2008 rok) i teraz Wiktorka. Czyli śmiało można by rzec, że Ksiądz ten stał się członkiem naszej rodziny :)

Ciesze się, że już mamy całą tę uroczystość za sobą … było miło i w końcu można odetchnąć …. ufffff ;)

to CHRZEST to1

A takie sytuaciszcza ;)

Moi mili z żalem muszę oznajmić przykrą wiadomość … otóż 7 sierpnia odeszła na zawsze nasza ukochana …. pralka. Po prawie dziesięcioletniej służbie zakończyła swój żywot. Będziemy o niej pamiętać …. nie no przesada. :) już prawie zapomniałam, a szczególnie kiedy spoglądam na nową :) co prawda jeszcze nie podłączoną, ale już jest i to sie liczy :)

A mój niezawodny budzić ponownie urządził mi pobudkę o 4:00 … kurczę podobnie było jak siedział jeszcze w brzuchu :) także budziłam się wcześnie i już nie mogłam zasnąć :) No cóż taki ranny ptaszek z niego :)

Ale dzisiaj chciałam o czym innym ;)

Nasza starsza latorośl słynie z powalających na kolana tekstów :) Szkoda, że nigdy nie mam pod ręką jakiegoś notatnika, by móc to notować ;)

Któregoś dnia kupiłyśmy do śniadanka, świeżusieńki chlebek, taki pachnący hmmm … no i tak obie jemy i jemy :) w końcu z przerażeniem stwierdzam, że prawie zjadłyśmy połowę … na co Amelka mówi:

„no ładnie … i nic dziwnego, że nam tak dupki rosną … jak dla tych indyków”

Przychodzi Amelka z zapytaniem : „Mamo, a każdy może mieć stron wysokości ?” Z zaciekawieniem dopytuję, co to jest i jak to się objawia. Na co córka podirytowana odpowiada, „no, że jak ktoś się boi wejść gdzieś wysoko, no nie wiesz?” Nie wiedziałam :(

No i ostatnia sytuacja, która mi się przypomina to taka, w której Amelka nie chciała podzielić się z Tatą nektarynką…. za co „groziła jej kara” … obyło się jednak na pogadance Taty, o tym, że należy się dzielić, a już szczególnie w rodzinie, bo w końcu rodzina jest najważniejsza :) No było to jakieś dobre pół godziny … Matka przysłuchując się bacznie tej poważnej rozmowie zajadała sobie chrupki i tak się w tę rolę wczuła, że i zjadła je do końca ;) a że już leżała w łóżku i jej nie chciało się wyrzucać opakowania do kosza to położyła wstrętnego śmieciucha na oparciu kanapy. Rano Amelka sięga po opakowanie z nadzieją, że pozostało tam jeszcze małe co nieco… a tu zonk :) puste opakowanie. Na co z ironią w głosie powiada : „No … a wczoraj Ojciec mówił, ze trzeba się dzielić … i że rodzina jest najważniejsza …? Mamo, tak to było??” Aż mi się głupio zrobiło ;)

Ok, czas przerwy dobiega końca, biorę się dalej do pracy … już niewiele pozostało … ale zawsze coś i coś :) Siły przybywajcie :)

Wiktor dwumiesięczniakiem

Dzisiaj mój Wktunio skończył dwa miesiące :)

Jakże ten czas zleciał. Wydawać by się mogło, że wczoraj na porodówce byłam :) a tu już dwa miesiące ….

Wiktorek ma 62, 5 cm długości waży prawie 6 kg :) Ubranka nosi rozmiar 62, które są już troszkę przyciasne, także zaczynamy już 68 wkładać

Jest w miarę spokojny, zaczyna się uśmiechać i po swojemu co nieco „rozmawiać”. Lubi głaskanie, bujanie, przytulanie, noszenie :) i ogólnie bliski kontakt :) Z karmieniem jak na razie nie ma problemu :) Smoczek jest naszym pomocnikiem w ogarnięciu trudniejszych sytuacji CHRZCZONKA2 moj MOJEOd dzisiaj zaczynamy przygotowania do wielkiej uroczystości, którą będzie Chrzest Święty naszego Wiktora Krzysztofa :) Także znowu ręce pełne roboty :)

A u nas …

Cóż … na blogu zrobiło się cicho ..

ale w cale nie świadczy to o tym, że się nic u nas nie dzieje, albowiem dzieje się i to tyle, że nie jestem w stanie tego ogarnąć …

Od czego by zacząć .. może po kolei :)

13 lipca mój mały syneczek dostał chrypki, a że u Amelki chrypka przeważnie zwiastuje cięższą chorobę, niewiele myśląc udałam się 14 lipca do lekarza … Pani doktor badająca synka była nieco zaskoczona, że przychodzę jedynie z chrypką. Jednak ja byłam pełna dziwnych przeczuć i obaw … zapytałam więc jeszcze o przedłużającą się żółtaczkę. Wydało mi się to dziwne, że pięciotygodniowe dziecko jest nadal tak silnie zażółcone. Dostaliśmy skierowanie na badania, lekarz który miał zadecydować o tym, czy robimy badania czy nie od razu skierował nas na oddział, jednakże nie z powodu chrypki czy żółtaczki, tylko z powody serduszka. :(

Okazało się że naszym mieście lekarze nie mogą nam pomóc, zostaliśmy oddelegowani do szpitala w Olsztynie, tam przeszliśmy szereg badań … Na szczęście wada okazała się nie tak straszna, jak już sobie to wszystko wyobrażałam … jednakże niepokój cięgle jest… i dodatkowo ta żółtaczka, która mimo kroplówek i naświetlania nie daje za wygraną … ciągle się utrzymuje. Będziemy pod ciągłą kontrolą kardiologa dziecięcego, który po dłuższej obserwacji Wiktorka zadecyduje co dalej robimy … W przyszłym tygodniu będziemy badać poziom bilirubiny. Znowu będą męczyć moje maleństwo … Po tych szpitalach jest nieco przestraszony i nieufny … a stres, który mi towarzyszył przez cały okres pobytu w szpitalu zabarwił moje włosy na srebrno :)

Ponadto, odwiedzili nas znajomi z Krakowa. Wizyta była niezapowiedziana i w takim dla nas ciężkim okresie .. ale moi domownicy, tj Mąż i Córka zaopiekowali się gośćmi jak należy no i oczywiście zapewnili moc atrakcji :) Albowiem postanowili popływać motorówką, nie spodziewali się jednak, że zabraknie im paliwa…. :) ubaw z opowieści miałam niezły, a nasi goście z pewnością niezapomniane wspomnienia :)

SONY DSC KK

Post jest pisany w różnym czasie, ponieważ tak jakoś brakuje mi na wszystko czasu.

Dzisiaj (4.08) byliśmy z Wiktorkiem na pobraniu krwi. Mały zniósł to wszystko bardzo dzielnie. Troszkę płakał, było to do przewidzenia, ale w porównaniu do poprzednich prób wkłucia było bardzo „przyjemnie”. Jutro wynik i okaże się co dalej ….

Byliśmy też na szczepieniu, do którego oczywiście nie doszło z powodu wielu znaków zapytania. Jutro idziemy więc ponownie i może tym razem nam się uda …

Ale mogę się pochwalić, że mój mały mężczyzna nie jest już w cale taki mały :) 29 lipca, mając 7 tygodni ważył 5710, miał 62,5 cm długości. Obwód główki od chwili narodzin zwiększył się o 3 cm, a klatki piersiowej o 6 i pół cm … o rany jak dużo :) Jednym słowem przez te 7 tygodni przytyło mu się o prawie 2 i pół kilograma :)

IMG_20831

Amelka, cóż :) rośnie dziewczynka :) pod koniec lipca pożegnała się z przedszkolem i swoimi Paniami … Z pewnością będzie tęsknić za tym beztroskim czasem :) Ja z pewnością też :)

JK

 Zanim jednak się pożegnała wzięła udział w Szantkach dla dzieci.  18- tego lipca na Plaży Miejskiej odbył się Festiwal Przedszkolaków Szantki 2014. W zorganizowanej  imprezie brały udział dzieci z naszego przedszkola, które wykonały utwór ”Chwytaj w żagle wiatr” oraz  ” Bum cyk cyk i rata, rata „. Niestety ja tylko obejrzałam nagranie :)

szanty