To chyba już jesień, a nawet koniec jesieni – początek zimy …

Od kilku dni pogoda się zepsuła, zrobiła się iście zimowo … brrr … czas na ciepłe kurtki, buty, czapki i rękawice …. Dopadło nas wszystkich przeziębienie, nawet maleńki Wiktorek jest lekko podziębiony. Z tego również powodu odłożyliśmy szczepienie, lepiej dmuchać na zimne, teraz tyle się słyszy o powikłaniach poszczepiennych ….

Mój maluszek waży prawie 8 kg i ma 71 cm wzrostu. Rośnie jak na drożdżach, uwielbia Amelkę, a szczególnie jej wygłupy i tańce, które sprawiają mu wiele radości. Bawi się grzechotkami, wszystko gryzie, ślini … no i oczywiście pomału podkarmiam już małego głodomorka. Zajada herbatniki, biszkopty i marchewkę … kilka nocy i dni było ciężkich, ale mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Malec przewraca się z brzuszka na plecy i na boki, czasem robi różne wiraże na łóżku czy w łóżeczku, a więc nie ma mowy pozostawienia jego samego na kanapie, mogłoby się to zakończyć próbą „pierwszych lotów” ;)

Ostatnio pojechaliśmy zrealizować nagrodę Amelki. Była to wizyta w Aqua parku, basen – taaa to jest to, co tygrysek nasz lubi baaardzooo :) Ponadto  nasza córa zaczęła kontynuację jazdy na łyżwach. Na razie jest to godzina w tygodniu, ale może jak wszystko się ustabilizuje będą to częstsze wizyty … może nawet ja się odważę … hmmm … ciekawe czy jeszcze pamiętam haaa .. to mogłoby być dobre :)

Ponadto jestem wypalona. Totalnie zmęczona … nie mam ani sił, ani cierpliwości …. smutno mi jakoś, nie wiem czy to jakiś taki czas, czy zwyczajnie dopada mnie jakiś zmór :) nic mi się nie chce nawet narzekać ;)

A u nas gumkowe szaleństwo trwa ;) Amelia tworzy różnego rodzaju kolorowe bransoletki z gumek recepturek. wiem wiem … szkodliwe to cholerstwo, ale pocieszam się, że Amelia je tylko robi, ale ich nie nosi  :) No dobra mnie też czasem wciąga, coś tam wymodzę :)

IMG_3228 IMG_3231 IMG_3248

To tylko część „dzieł” Amelki, jest ich sporo, kolorowe różnego rodzaju i splotu ;) Zobaczymy jak długo to potrwa :)

AAA i nasz juniorek będzie w gazecie :) razem z Tatusiem ….taaa w reklamie chyba :)  jak będzie to się pochwalę oczywiście :) i o szczegółach napiszę ;)

Ponadto zakupiliśmy inhalator szczególnie dla małego, by ustrzec go przed koniecznością antybiotykoterapii może nam się uda ;) czas pokarze, szczególnie teraz, gdy jest taki intensywny okres przeziębień …

W poniedziałek znowu wizyta u lekarza, zobaczymy co powie …. tyle mam ważnych spraw do ogarnięcia, tyle ważnych tematów do przedyskutowania, konsultacji … siły przybywajcie … motywacjo wracaj ….

Monte Carlo

Proszę Państwa w środę zakończona zastała przez mojego Krzysia renowacja auta Fiat 125 p ME. Po wielu dniach ciężkiej, niejednokrotnie wielogodzinnej, mozolnej pracy Fiacik ruszył na nasze drogi. Dzieło, bo za takie można je uznać, zostało dopieszczone i myślę, że z dumą będzie pomykał ulicami miasta.

Ale nie było lekko. Żeby nie było, że wszystko było proste, łatwe i przyjemne. Były chwile złości, zrezygnowania, małego załamania. Były też przez to auto zgrzyty w małżeństwie, bo wiadomo praca nad nim wymagała wielu chwil poświęcenia. A w domu wiadomo małe dziecko, szkoła Amelki, dodatkowe zajęcia. Samej trudno było nad tym wszystkim zapanować. Ale koniec :) a efekt ciężkiej pracy męża jest zadziwiający :) Mam nadzieję, że kiedyś będzie miał swój profesjonalny warsztat, w którym będzie mógł spokojnie spełniać swoje pasje. A nasze dzieciaki będą mu w tym pomagały :) przynajmniej w chowaniu kluczy ;) jest duma jest moc :)a poniżej efekty :)

IMG_2691 IMG_2692 IMG_2693

Dwa słowa

Pociemniało, poszarzało … jesień, ach to Ty …

Dokładnie za oknem, szaro i buro, coś nawet siąpi … liście praktycznie wszystkie na ziemi …. aj chce mi się jeszcze takiej Polskiej złotej jesieni …

IMG_3205 wikt wiktorek

A u nas cóż. Wczoraj nasza Amelka miała ślubowanie na prawdziwego ucznia. Wiktorek 7 skończył 4 miesiące .. szokkkkk Zaraz znowu nie będę miała małego brzdąca w domu. :)

W minioną sobotę byliśmy na ślubie syna naszych znajomych. Było weselnie :) człowiek z nutką zazdrości spoglądał na tych młodych, którzy dopiero zaczynają wspólne życie … ojjjj ;) Wiktorek oczywiście był z nami, ponieważ karmię piersią więc nie było innej możliwości. Chociaż powiem szczerze, że byliśmy prawie przekonani, że pozostaniemy w domku. Od kilku dni dopadało nas przeziębienie, najpierw Amelkę później Krzysztofa. No a na końcu dopadło i mnie i to w piątek – gorączka, wymioty i ogólne złe samopoczucie. No ale na szczęście w sobotę było o niebo lepiej :) Amelka była głównym weselnym wodzirejem, wytańczyła się, wyskakała :) Wiktorek przespał grzecznie całą imprezę :) było sympatycznie :)

IMG_2665A cóż poza tym ? Wiktorek dzisiaj zajada swoje pierwsze chrupki kukurydziane umorusał  się przy tym oczywiście, ale i tak jest słodki :) nawet taki brudny :)

Byliśmy w Olsztynie u kardiologa no i chyba będziemy szukali jeszcze innego specjalisty do konsultacji. Zaszkodzić nie zaszkodzimy tym, a jeżeli okazałoby się, że mogli byśmy pomóc jakoś to byłabym przeszczęśliwa.

Mąż nadal pochłonięty renowacją auta. Ale jest moc :) i widać efekty i może już niebawem zakończy swoje dzieło :) W sumie to tak jakby jego najmłodsze dziecko ;) Mam nadzieję, że kolejny wpis będzie brzmiał : „Szczęśliwy koniec  rekonwalescencji ” i mały samochodzik ruszy w drogę :)