Podsumowanie bez podsumowania

Miało nie być podsumowania ;)

Po prosu ciężko uwierzyć, że jutro kończy się rok. Rok, który przyniósł wiele nowego, wiele zmian, zamieszania z poplątaniem :) Rok temu nawet w najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że na takim życiowym etapie będziemy.

Kupiliśmy mieszkanie – małe, ciasne, ale własne. Urodził nam się syn. Amelka poszła do szkoły. Były chwile smutne, pełne niepewności, zwątpienia i bezsilności …. no jak to w życiu. Były dni pełne obaw i lęku. Strachu o własne dziecko – kto zmaga się z chorobą dziecka wie o czym mowa. Ale wyszliśmy na prostą :) Oby nie było gorzej.

A co u nas, jak kończy się rok ? no cóż – miała być zabawa w gronie znajomych, jednak los chciał inaczej :) Mąż postanowił zreperować samochód i raczej nie wybierzemy się w podróż :) przygotujemy coś w domku. Z dzieciakami przywitamy nowy rok.

WIKT

Aaaa … no i mamy kolejny sukces. Nasza Amelka postanowiła w przerwie świątecznej nauczyć brata siedzieć. No i trzeba jej pogratulować, tak długo trenowała Małego, aż w końcu udało mu się  samodzielnie utrzymać w pozycji siedzącej :) Aż boję się czego go nauczy podczas ferii zimowych :)

Stary Rok przygarbiony odchodzi powolnym krokiem. Odchodzi z wielkim bagażem doświadczeń, z niespełnionymi marzeniami i obietnicami, z sukcesami i radościami. Nowy Rok wkracza radośnie nieświadom tego, że za rok podzieli los poprzednika i też będziemy go żegnać. Z ostatnią kartką kalendarza posypią się życzenia. Szczere- płynące z głębi serducha jak i te oklepane, mówione, bo tak mówią wszyscy … Dlatego ja również chciałabym życzyć wszystkim przede wszystkim zdrowia, bo ono w życiu najważniejsze, szczęścia, miłości, prawdziwej – oddanej przyjaźni, pieniędzy. Wszystkim życzę tego samego, jednakże każdemu w odpowiednich dawkach :)

MAŁYSzczęśliwego Nowego Roku !!!

po ….

Zbyt długa zima trwa… zmroziła serca nam…
Już śnieg dawno zasypał nasz świat…
Wspomnień czar…
Tej zimy trudniej jest usłyszeć ludzi śmiech…
Gdzieś są ukryte pod maską kłamstw tęsknoty w nas…
Dziś niebo pełne gwiazd rozświetla drogę nam…
Dziś chcę wybaczyć wszystko bo gniew niszczy nas…
Nie mam już sił walczyć i dziś ślę życzeń moc mimo łez…
W blasku świec cały dom obok mnie pusto wciąż…
Czegoś jest żal, kiedy zbliża się noc…
W blasku świec cały dom obok mnie pusto wciąż…
Chcę dziś poczuć magię tych świąt…

Życie jest pełne niespodzianek… Układasz jakoś wszystko po swojej myśli i wtem znikąd pojawia się ktoś, kto burzy Twój misterny plan… Byłoby idealnie, gdyby raz na zawsze dało się wszystko poukładać i powiedzieć: „Świetnie, niech tak będzie już zawsze”… Ale niestety – wszystko się zmienia…Czasem ktoś bezmyślnie jednym zdaniem potrafi wszystko zaprzepaścić … Ktoś staje na głowie, by sprostać oczekiwaniom, by komuś pomóc, a w zamian otrzymuje tylko wiązkę gorzkich słów …

Dlaczego tak jest, że kiedy wydaje nam się, że jesteśmy szczęśliwi i mamy już wszystko – nagle okazuje się, że zaczynamy to wszystko tracić… Nie wiemy, jak to wszystko pozbierać z powrotem… Zaczynamy naprawiać, ale wszystko zaczyna się sypać jeszcze bardziej…

Nie wiem… Może taki jest świat… Może tacy są ludzie… Tak często oceniają Cię, chociaż tak naprawdę wcale Cię nie znają… Nie wiedzą, jakie emocje Tobą rządzą…co Cię boli…co czasem nie daje spać… Ale tak jest łatwiej, prawda?… Zniszczyć kogoś tylko po to, żeby uspokoić swoje sumienie… Banalne – powinnam się już przecież przyzwyczaić… Powinnam… Tylko ja to taka…naiwna romantyczka… Bardzo naiwna romantyczka… Im bardziej się staram tym bardziej mi nie wychodzi. I kiedy wydaje mi się, że już mam wszystko w swoich dłoniach, że nad czymś panuję … wszystko traci sens i bój zaczyna się od nowa.

Jak długo jeszcze można spokojnie patrzeć, jak ktoś ciągle podcina Ci skrzydła? Ile czasu jeszcze potrzeba by ktoś Cię docenił? Boli – fajnie byłoby wziąć tabletkę, jak na przykład na ból głowy i by to wszystko minęło ….

Moje tegoroczne święta po prostu się nie odbyły, pomimo tego, że były ! :(

Tyle byłoby w tym temacie …

Aż się kurzy …

Jest moc … praca wre, zaangażowana cała rodzina. Każdy coś robi … albo chociażby nie przeszkadza. :)

Choinka ubrana, nawet dwie. Sztuczna w salonie, prawdziwa jakoś nie pachnąca, za to baaardzo brudząca :) u Amelki. Ale jak tradycja to tradycja.

Mięsiwa się peklują, dzisiaj pieczenie, smażenie, gotowanie. Mąż zaopatrzył mnie w cudo, tzn szynkowar, który uważam za moje osobiste odkrycie roku 2014 :) rewelacja …. !

Juniorek daje w kość … zrobił się wygodny. Najbardziej lubi pozycję siedzącą na kolanach rodziców lub noszoną … jednym zdaniem – kawaler do wzięcia na ręce :) Ale nie jest tak źle, żeby gorzej być nie mogło :)

Amelka – oj Amelka. Nasza radość, największe szczęście bywa, że daje popalić. Czasem brakuje mi argumentów wychowawczych i pomysłów by poskromić w niej potworka, który czasem w nią wstępuje.

Już dawno doświadczyłam, że internet jest skarbnicą „mądrości” ale to co znalazłam przed świętami, zaczynam wprowadzać w życie :)

Zawsze przed każdymi świętami wstępował we mnie demon, który całkowicie mnie obezwładniał. Nakazywał sprzątać do upadłego, kosztem wszystkich i wszystkiego. Okna musiały błyszczeć, firanki zmienione kilka razy, itp, itd. Najśmieszniejsze w tym to, że na każde święta wyjeżdżamy :) i dom stoi pusty … W tym roku przeczytałam mądrą myśl:

„jeszcze przez kurz, nikt się nie potknął, a od nie umytych okien nikt nie umarł”

Wprowadziłam w życie …. i żyję. No kurz wiadomo wspólnie ogarnęliśmy w sobotę, poodsuwaliśmy meble – zawsze będzie się zdrowiej i lżej oddychało. Ale okna odpuściłam. Chociaż raz chcę świętować, a nie padać na twarz ze zmęczenia. Chcę się wyspać, a nie ślęczeć po nocach przy garach … Nic ponad siły.

Zdrowe myślenie ? zdrowe !

No właśnie wyspać – z tym nie jest tak łatwo. Kiedy chce się spać to nie można, bo młodzieniec przecież potrafi budzić się co 15 minut. Kiedy zdarzy się, że śpi tak jak np dzisiaj już 2, 5 godziny snem nieprzerwanym – matka spać nie może … ludku !!!

Jutro Wigilia … minęło ojjj minęło. Wydaje się, że zaledwie kilka dni temu były święta – a tu już kolejne. W tym roku obchodzimy z mężem naszą 10 rocznicę ślubu, dosłownie za kilka dni ….  Dziesięć lat – ramię w ramię, noga przy nodze idziemy przez życie …. w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i chwilach zwątpienia. W dobrych i złych dniach … z wadami i zaletami, z przyzwyczajeniami i nowo nabytymi doświadczeniami …. 10 lat – szmat czasu a jednak nie wydaje się, że aż tak długo ;)

Życzę sobie kolejnych 10 :) przynajmniej nie gorszych od tych :)

A mężowi dziękuję za to, że trwa przy mnie, toleruje i akceptuje mnie w całości taką jaką jestem. Dziękuję za każde doświadczenie, każdy dzień, za wszystkie wspomnienia. Dziękuję za rodzinę, którą udało nam się stworzyć, za wszystko co udało nam się osiągnąć. Jestem dumna i cieszę się z etapu życia, na którym obecnie się znajduję :) Nie spoczywaj na laurach :) pamiętaj, że musimy nadal iść w kierunku naszych marzeń :)

KTO

o ho ho ho … o jak mi się nic nie chce ;)

Do świąt zostało kilka dni .. a matka co ? Matka ma leniwca. Ale nie ma co wezmę się w garść, zawezmę się, chuchnę, dmuchnę i zrobię wszystko … proszę oby tak było :)

U nas cóż, Amelka przywlokła ze szkoły jakiegoś wirusa biegunkowego … męczy się biedulka ale teraz odpocznie i od szkoły i od zajęć … może wyzdrowiejemy w końcu :)

Dzisiaj ma pokaz ze swojej szkoły tańca, Tatuś zadbał o nagranie wszystkiego, więc po powrocie weźmiemy się za oglądanie.

Wiktor jakiś marudny, kapryśny. Mi dzisiejsza noc bardzo szybko się skończyła … ale za to został „spłodzony” list „od” Św Mikołaja dla Amelki. Dostanie go wraz z prezentami, które wczoraj już przygotowałam. No i kurczę miało być skromnie, a wyszedł tego cały wór. To takie nie wychowawcze … ale jak ja to lubię … dźwięk rozrywanego papieru i ten błysk w oku naszego dziecka ..

Niech no tylko motywacja moja nadejdzie … bo mamy masę pracy w tym roku. Przygotowanie Wigilii dla trzech rodzin … i ponadto wszystkie dania świąteczne. Nie ma co  …. w mężu nadzieja :) Mężu przeczytaj i zlituj się nad żoną :)

10347726_1519963208282229_7168191012309000942_na tak znalazłam w necie i takk mi się podoba :) Padłam normalnie ;)

mikGdyby mnie już tu do świąt nie było, to życzymy wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Pół, połowa i od nowa ….

wiktorek

Moi drodzy, moi mili – 7 grudnia minęło pół roku jak Wiktorek jest z nami. Chciało by się napisać „matko, kiedy to zleciało”, ale nie napiszę ;) Czas mknie nieubłaganie, Wiktor zrobił postępów sporo :) chociaż …. nie udało mu się samodzielnie usiąść na swoim pół roczku :) Amelka w jego wieku już siedziała. Nie martwię się, nie nakręcam – matka ! wszystko w swoim czasie :)

Wiktorek ma dwa zębale, ma ponad 72 cm wzrostu, waży około 9 kg. Grzecznie ssie cycula, zajada super i raczej wszystko co mu się pod nos wetknie :) Wczoraj zjadł swojego pierwszego Danonka, ale jakoś szału nie było, natomiast aż piszczy z radości na widok „słoiczkowych” zupek. W nocy budzi się często – niestety, ale nie płacze. Najada się i śpi dalej, przeważnie do 6:00 6:30 … W ciągu dnia śpi krótko, dosłownie po kilka minut. Bawi się zabawkami, wszystko ślini, gryzie … od kilku dni udaje mu się podnieść pilota i wepchnąć do buźki …. Telefon Taty również cieszy się sporym zainteresowaniem ….

kl IMG_2826

Moja połowa na urlopie. Udało mi się dzięki temu odgruzować piwnicę i zakupiliśmy część prezentów świątecznych. List do Mikołaja został napisany, a trzeba przyznać, że w tym roku nasza córka poleciała po bandzie ;) Wiktor z Tatą spędzają więcej czasu, jednakże Tatuś i Amelka otrzymali miano „powsinóg” – wiadomo z jakich powodów ;) … Święta coraz bliżej … więc mam nadzieję, że będzie mógł wykazać się w przygotowaniach świątecznych.

Od nowa chorujemy. A raczej ciągle. Wiktorek nie był szczepiony, bo ciągle coś i coś … Amelka także raz kicha raz prycha. My – starzy :) też pokasłujemy, czasem smarkamy się :) oj dość już mamy tego … inhalacje, leki, smarowanie pleców, oklepywanie …. prawie jak oddział szpitalny ;)

IMG_2816

Wierzę w to, że ten gorszy czas już za nami. Że będzie już tylko lepiej … Magio świąt przybywaj ….! :)

Trudy i trudności

Co mnie nie nie zabije, to mnie wzmocni. Oj nie jestem już pewna tego powiedzenia ;) Jestem wyczerpana. Dzieciaki dalej pokasłują, prychają, mąż znów dołączył się do grupy zaziębionych :) ja znowu jakiś męczący kaszel …. już dość normalnie tego mam ! Wczoraj dodatkowo u juniora zaczęły się wymioty. Matka oczywiście blada z przerażenia, w głowie najczarniejsze scenariusze …. ale dzisiaj jest już dobrze .. mały ma nastrój świetny, bawi się, zajada … więc może jedynie głównym winowajcą był ten nieszczęsny banan podany wieczorem ? …

Mam dylemat w sprawie żywienia tego szkraba … z Amelką chyba było jakoś inaczej … nie pamiętam już :) W każdym razie mały jest ciekawy smaków, czasem jak mu coś nawet nie smakuje, krzywi się, robi przedziwaczne miny, ale je :)

No a u nas zaczął się adwent pełną parą :) Amelia ma zadania adwentowe :) co sprawia jej wiele radości .. Jednak miała dylemat z postanowieniem adwentowym … jakoś nie może sobie z tym poradzić. Wymiguje się, odkłada … ojj oby tylko zdążyła do Wigilii :)

A w domu ?? w domu wszystko stoi na głowie ;) dosłownie i w przenośni … nie mam jakiejś weny i motywacji … wszystko nie na swoim miejscu, porozrzucane, nie poukładane… szok … ale na prawdę mi się nie chce … cóż infekcja pod tytułem „nie chce mi się” trwa i czuję, że atakuje coraz bardziej.

Obym tylko ze wszystkim zdążyła ;) a jak nie w tym roku to w przyszłym na pewno ;)

Nie ma co rwać sobie włosów z głowy … kiedyś zrobi się ;) Może będzie bardziej sprzyjająca pogoda, małżonek będzie w domku – wyślę swoich Panów na spacer … i jak zawezmę się, zaprę, zakaszę rękawy i …. oj czuję, że dam radę :) oby … proszę oby mi się udało ;) bo gdyby chociaż w połowie chciało mi się tak, jak mi się nie chce … to byłby w 100 % sukces :)

Matka … weź się ogarnij !!! – jak to by moje biadolenia podsumowała moja córka …

Zwlecz się może jakimś cudem z tej nieszczęsnej kanapy, popraw koronę i zasuwaj ;)

nieeeee … nie dam rady … Jutro będzie lepszy dzień …. la la la … o matko oby, oby ;)