Ferie …

Ruszyliśmy z feriami. Ba … nawet pierwszy tydzień dobiega już prawie końca. Czas nie był zmarnowany.  Odwiedziliśmy ( czytaj – nawiedziliśmy, objedliśmy) moją Mamę, Teściów i dzisiaj zaszyliśmy się już w domku. Nie na długo oczywiście, bo w weekend zamierzamy odwiedzić naszych znajomych. Będziemy mieli okazję poznać nową członkinię ich domu Maleńką Nikolę.

Ale czy wyjazd dojdzie do skutku to się jeszcze okaże, ponieważ dzisiaj z juniorem „zaliczyliśmy” także lekarza, bo mały smarka się, a gile sięgają mu prawie do pięt. Nie no żarcik … Ale martwię się tym małym trolem, bo z takim maleństwem to nigdy nic nie wiadomo.

Ponadto ja także ruszyłam z miejsca. A raczej ruszyłam z zaległymi porządkami.

Czyli moc jest …. oby w złą godzinę nie powiedzieć ;)

Małżonek zreperował auto, a więc dzisiaj już spokojnie mogliśmy oddać zastępcze. Fajnie jest mieć takiego faceta „Złotą Rączkę” … ale czasem to tak jakby było, że szewc bez butów chodzi ;) A no bo temu pomoże, tamtemu naprawi, innemu jeszcze coś i coś, tam to, a tam jeszcze coś … a w domu piętrzą się zaległe prace …. ale niech mu będzie – na urlopie jest niech zajmie się tym co sprawia mu radość. Niech nabiera sił przed ciężkim, męczącym sezonem ;)  A jak nadejdą dni, gdy żonka się wścieknie i zacznie wydzierać się to i porobi co trzeba ;)

A tymczasem popijając lampeczkę wina mówię wszystkim spokojnego wieczoru ;)

AAAA aaaa no i chyba najważniejsze-  Wiktorek od jakiegoś czasu całkowicie odseparował się od cyca … Pije tylko mleko z butli. Ajjj szkoda, że już nie ma takiej więzi między nami, Ale z drugiej strony fajnie nie być taką przywiązaną ….

Karnawałowe szaleństwo

U Amelki w szkole była choinka i bal przebierańców zarazem. Dzieci ubrane w przeróżne stroje. W tym roku Amelka zdecydowała się być księżniczką. Ubrała więc sukienkę wcześniej zakupioną na wesele do tego korona i strój gotowy. Oczywiście się cieszyłam, że nie wydałam nic a nic pieniędzy ani też nie musiałam specjalnie trudzić się nad przygotowaniem kreacji :) No to, to ja lubię :) Burza loków na głowie podkręciła cały wygląd i już :)

bal karnawałowy IMG_3569Młoda wróciła z zabawy średnio zadowolona. Opowiadała, że był jakiś Pan przebieraniec, który udawał Mikołaja. Z resztą komu o tej porze wmówią, że to prawdziwy Miki ;) Poza tym mnie również średnio podobała się ta cała organizacja. Szkoda mi i jednocześnie bardzo brakuje mi czasu przedszkola. Tam było wszystko inaczej zorganizowane i z myślą o naszych dzieciach …. ale cóż wszystko się zmienia :)

A wczoraj byłam na wywiadówce u naszej pociechy. Dostaliśmy ocenę śródroczną naszych dzieci. O dziwo, nasze sześciolatki całkiem nieźle wypadły na tle innych pierwszoklasistów (siedmioletnich) w niektórych przypadkach nawet lepiej. Gorzej jednak jest im się wyciszyć, usiedzieć w miejscu przez dłuższą chwilę, skupić się na czymś dłużej.  Są mega rozgadani, ale o tym to ja wiem na przykładzie własnej córki.

Z czym mamy problem ? ano z językiem polskim … Nie, żeby tam od razu katastrofa – po prostu gdzieś tam zawsze gubi nie potrzebnie punkty. Jest za to rewelacyjna z matematyki. Liczy, dodaje, porównuje bez problemu … Jestem z niej dumna :)

Udało mi się ( w końcu) zmusić siebie do umycia okien :) pół godziny intensywnej pracy i efekt widoczny gołym okiem :) Tylko ta pogoda za oknem taka zmienna. Ale nie ma co narzekać :) zaraz koniec stycznia a zima tak na prawdę nie dała się jeszcze we znaki :)

A od dzisiaj, dokładnie od godziny 11:00 zaczynamy ferie zimowe … będziemy się znowu rozleniwiać :)

Mój pierwszy raz

Wczoraj udało mi się namówić córkę na wypad po małe zakupy.  Amelka częściej woli jeździć na zakupy z Tatą ponieważ zawsze udaje się jej na coś naciągnąć ojca. Matka jest bardziej stanowcza (czasem) chociaż wczoraj młoda została wzbogacona o nowe pachnące mazaki z Biedronki i domek dla koników z przystanią firmy Simba. Zaszalałam :)

Było miło i wesoło …. śnieg sypał, zrobiło się iście zimowo ;)

Jedziemy sobie spokojnie przez słynny most obrotowy. Zbliżała się godzina 15:00 także ruch był wzmożony. Zatrzymałam się na przejściu dla pieszych w celu przepuszczenia pewnej Pani. Rozmawiamy sobie z córą, zaczynam ruszać …. i nagle jak coś w nas nie łupnie :)

I stało się … to był mój pierwszy raz. Całkowicie z zaskoczenia, bez mojej zgody i aprobaty ;) Z impetem „puknęła ” mnie młoda, 22 letnia dziewczyna. Nie mogłam tego zlekceważyć, zadzwoniłam po policję i zgłosiłam tę bezczelną napaść …. Dziewczyna za to przewinienie została ukarana mandatem. A my wróciłyśmy do domu.

Zdecydowanie był to dzień pełen wrażeń. Amelka była przerażona. Bała się, płakała … długo tłumaczyłam jej, że na szczęście nam nic się nie stało… że nie wolno bać się Policji, bo przecież jest po to, by nam pomagać … Pan Policjant na szczęście był miły i sympatyczny dlatego jakoś łatwiej było Amelce się do niego przekonać.

Gdy podjechałyśmy pod dom Amelka stwierdziła, że nie ma mowy …. Ona ze mną już jeździła nie będzie …. jak nie umiem jeździć to nie powinnam wsiadać za kółko. Bezsensowne było tłumaczenie, że to nie moja wina. Stwierdziła, że skoro nie moja wina, to dlaczego mam zniszczony tył auta, a tamta Pani nic ??? No właśnie dlaczego ??? ;)

A dzisiaj jeździliśmy z Wiktorem do kardiologa. I taki ciężar spadł mi z serca … jestem przeszczęśliwa :) wszystko jest już ok ;) zostało coś tam jeszcze, ale to już pestka w porównaniu z tym co było :)

Mateczne przemyślenia nocą …

Co robi Matka Polka nocą ? powinna oddawać się rozkoszy he he :) a jak nie to chociaż mogłaby spać spokojnie :) Ale Matka chyba do żadnej z tych grup nie należy. Bo przy jej boku zamiast szanownego Pana Męża śpi córka z jednej strony a z drugiej strony syn … A Pan Mąż …? cóż …. Pana Męża zwyczajnie nie ma ….

mela

A więc cóż Matce pozostało ? Męża nie ma, spać nie może …  więc nocami rozmyśla. A co Ona tam spłodzi w tej głowie,  to tylko ona jedna sama wie ( na szczęście) :)

Ostatnio często słyszę o Maminsynku. Nawet czasem zarzuca mi się, że właśnie wychowuję swego malca na takowego maminsynka. Ale co to tak na prawdę znaczy ?

Czy to oznacza, że w imię synowskiej męskości powinnam trzymać swego syna na emocjonalny i fizyczny dystans ? A przecież nikt nie obawia się że silna więź emocjonalna ojca z córką sprawi, że wyrośnie ona na silnego, twardego babo-chłopa. Wręcz przeciwnie – córeczka tatusia ujmuje wszystkich za serducha. Dlaczego więc silna więź matki z synem postrzegana jest jako coś dziwnego, niszczącego i feminizującego chłopca ????

Ja matka nie pojmuję tego. Często nawet mnie takie stwierdzenia denerwują.

Mam to niesamowite szczęście być matką. Matką córeczki i syneczka :) Nie widzę różnic w sposobie wychowywania swoich dzieci. W obojgu widzę człowieka, który zaczyna poznawać ten świat. Dla mnie nie ma to różnicy czy jest to chłopiec, a to dziewczynka. Oboje kocham tak samo i z każdym dniem coraz bardziej. Troszczę się o nie, staram się czuwać nad ich bezpieczeństwem. Daję z siebie tyle ile tylko mogę.

Dlatego szlag mnie trafia, gdy słyszę ..” oj, będzie z niego baba” …. albo inne tego typu stwierdzenia. Cóż jest w tym złego, że będę się starała uchronić swego syna przed niebezpieczeństwem. Mój syn bowiem będzie miał prawo do strachu, do płaczu, złości, okazywania negatywnych emocji … będę go przytulać, całować, gilgać, szaleć, śmiać się i płakać kiedy trzeba będzie.

Myślę, że kilkuletni chłopiec, który szuka pocieszenia w matczynych ramionach, w cale nie wyrośnie na ciapowatego mężczyznę, tylko na silną indywidualność.

Badanie przeprowadzone na dużej grupie chłopców pokazało, że Ci którzy mieli bliską i ciepłą relację z matką nie tylko nie definiowali swojej męskości w sposób stereotypowy – co zresztą ułatwiało im przetrwanie w nastoletniej grupie rówieśniczej, ale także wykazywali mniejszy poziom lęku i mieli… lepsze oceny. Z kolei im trudniejszy związek emocjonalny między matką a synem w pierwszych latach życia tym więcej problemów behawioralnych i agresji w późniejszym dzieciństwie.

Przykładów jest więcej, ale czy naprawdę trzeba dowodów naukowych na to, że bliskość emocjonalna i fizyczna matek nie zrobi chłopcom krzywdy?

Także ja Matka zamierzam swoje dzieci wychowywać z miłością, by wyrosły na szczęśliwych, dobrych  ludzi. By lubiły i akceptowały siebie i innych takimi jacy są. By umiały kochać, szanować, okazywać czułość …Będą je przytulała, całowała bolące kolana … o płeć się nie martwię, ona zadba sama o siebie, kiedy przyjdzie na to czas.

Także oświadczam wszem i wobec, że NIE ZAMIERZAM WYCHOWYWAĆ SWOJEGO SYNA NA MĘŻCZYZNĘ. NIE MUSZĘ. ON URODZIŁ SIĘ MĘŻCZYZNĄ !!!!

my wiktor

A wczoraj dostałam bukiet moich ulubionych tulipanów od córci. A gdy zapytałam z jakiej okazji odpowiedziała, że mnie kocha i tak dużo dla niej robię …. miło się zrobiło na sercu. Fajnie jest czuć, że jest się dla kogoś potrzebnym, a jednocześnie kochanym i chyba przede wszystkim docenionym. Takie momenty napędzają i pozwalają przetrać te chwile gorsze ;)

ja

Spacerowe olśnienie ….

Słońce świeciło, było pięknie, ciepło i przyjemnie – jak na styczeń oczywiście. Temperatura (około 10 stopni i to na plus) oraz dobre samopoczucie maluszka pozwoliły nam dzisiaj na krótki spacerek. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym ;) czyli odebraliśmy małą ze szkoły. No .. ale ja nie o tym.

Idziemy z juniorem wzdłuż kanału Łuczańskiego. Dookoła ludziska spacerujący z dziećmi, dzieciaki idące ze szkoły, kaczki i gołębie czekające na jakieś przysmaki od przechodniów. Słoneczko świeci rozpieszczając swoimi promieniami, aż na serduchu robi się milej, jakoś cieplej i lżej. Nawet na twarzy jakoś tak samoistnie maluje się uśmiech…. normalnie jak na wiosnę ;)

Pchnę ten wózek i tak sobie myślę, że tak jakoś mi ciężko. Pamiętam pierwszy spacer z syneczkiem, kiedy to wózek był taki leciutki, miałam wrażenie jakby sam jechał. A teraz tak mi ciężko … zaczynam już w głowie marudzenie, narzekanie, stękanie …. już by się chciało, żeby młody zaczął chodzić ;)

Aż tu nagle widzę matkę idącą z wózkiem, dookoła którego biega jeszcze niewielka dziewczyneczka. Ręce mi opadły …. bo różnica miedzy dziećmi była nie wielka … A co to matka pierwszy raz widzi taką sytuację ? A no i owszem ! Pierwszy raz matczyne oczy widziały czworaczki na żywo … Kobieta w sumie z piątką dzieciaków i z meeeega ogromniastym wózkiem ….

Pomyślałam sobie „Matko grzeszysz tym marudzeniem” Tak szłam i zastanawiałam się co czuje ta kobieta … 10 rączek które przytulają, tyle miłości i uwagi którą trzeba podzielić równo między całą piątkę … Ja matka jednego małego szkraba i drugiego już „samodzielnego” idę i marudzę, że ten wózek taki ciężki, hellooooo !!! od razu wózek zrobił się lekki :)  a ja doceniłam fakt, że tylko JEDNO małe dziecko budzi się średnio co dwie godziny w ciągu nocy, tylko JEDNO domaga się przytulenia, noszenia, mojej uwagi, tylko JEDNEGO naraz karmię ;)

Ciężko jest być matką, ale matką takich czworaczków to dopiero wyczyn …. no i z pewnością niezły wydatek … i więcej wszystkiego, o cztery razy więcej wszystkiego ;)

Nic już dawno tak matki nie przywróciło do pionu jak doświadczenie z dzisiejszego spaceru ;)

A po południu mieliśmy burzę z błyskawicami … ostro …. w styczniu takie anomalie pogodowe ;)

Dwie szczęśliwe siódemki

wiktor kik

7 grudnia juniorek skończył 7 miesięcy.

Mały nosi ubranka rozmiar 74 nawet 80 i 86, a pieluchy o rozmiarze 4. Waży ponad 9 kg. Zajada bardzo dobrze, od kilku dni dopajamy go mlekiem modyfikowanym, które toleruje bez większych problemów. Dzięki temu ja mam bardziej przespane noce, to znaczy wstaje jakieś 5 razy w ciągu całej nocy a nie jak bywało w ciągu dwóch godzin 10 razy. Siedzi ładnie. Bywa, że płaczem reaguje na zakazy, szczególnie mowa tu o pilocie od telewizora i pozostawionych na łóżku telefonach. Mały w mgnieniu oka wypatruje takich skarbów, które automatycznie lądują w jego buzi :) Zabawki, które ma w swoich zasobach służą mu przede wszystkim do gryzienia, ślinienia itd.

Żywym śmiechem reaguje na widok siostry i jej wygłupów. Ostatnio najlepszą zabawą okazało się darcie gazet …. grunt to szczęśliwe dzieci :)

IMG_3425 olkiAmelka po długiej przerwie świątecznej wróciła do szkoły. Sama przyznała, że już sama za nią tęskniła. Niby lubi spędzać z nami czas, jednak ciągnęło ją już do grona kolegów i koleżanek :)

krzys okiWygłupy z Tatuśkiem są jej ulubioną zabawą … a trzeba przyznać, że kto jak kto, ale Tata pomysły ma najfajniejsze :)

A ja ostatnio wkradłam się SAMA na zakupowe szaleństwo. I takim sposobem stałam się bogatsza między innymi o nowiusieńką firanę, kolczyki i wymarzoną wagę kuchenną ;)

Pogoda za oknem kaprysi. Raz ciepło raz zimno, raz pada i wieje, innym razem słoneczko rozpieszcza swoimi promieniami. Wiktorek od wtorku na antybiotyku ….

Będę wyć …

Koszmar, jeden wielki obłęd po prostu !

Kiedy dane będzie mi się wyspać ? Od kilku dni, a raczej nocy Mały Wiktorek jest nie znośny. Nie wiem czym jest to spowodowane. Kolejne zęby idą czy jak, nie wiem ! Potrafi budzić się co 15 minut, kaprysi, marudzi, płacze … to chce jeść, to pić, a to znowu tylko by się poprzytulać … W końcu mąż wczoraj kupił mleko modyfikowane i zaserwowaliśmy mu niewielką porcję przed snem.

Mały co prawda budził się, ale nie tak często…. czyżby moje, matczyne mleko już mu nie wystarczało ? W ciągu dnia o wiele rzadziej ssie pierś, ale za to wcina jak szalony wszystko inne ;)

Zaczynam poważnie rozważać ewentualne odstawienie go od piersi. Może teraz jest na to dobry czas …? Już niebawem skończy 7 miesięcy i może teraz byłoby łatwiej ? sama nie wiem ….

Ale najgorsze jest to, że gdy w końcu mały grzecznie śpi, ja tradycyjnie przewracam się z boku na bok i spać nie mogę !! Nie wiem co jest grane !

Nie dane mi chyba będzie przespanie całej nocy