Dumna – mega dumna

Jestem dumna – tym razem o mężu mym osobistym będzie ;)

Krzysztof słynie z tego, że jak już się za coś weźmie to będzie to robił z należytą starannością, dokładnością, spokojnie i cierpliwie. Tym razem wykonał plac zabaw dla naszych dzieciaków.

Zasiadł z ołówkiem w ręce, coś namalował, coś powyliczał i powstał niebawem domek z werandą, wcześniej huśtawka a teraz zjeżdżalnia ;) Amelka pomagała jak umiała, a że słynie nasza pociecha ze słomianego zapału do wszystkiego, większość prac małżonek wykonał sam ;)

Dzieci zadowolone, żona dumna – czy potrzeba czegoś więcej ?

Jestem pewna, że moje dzieci mają najzdolniejszego i najfajniejszego ojca na świecie. I nawet troszkę im zazdroszczę. :)

IMG_4057 IMG_4064 IMG_4115 IMG_4189 IMG_4191Trochę: podwórka, pomysłu i pracy = prywatny plac zabaw ;)

Uważam, że małżonek spełnił marzenia naszej córki w stu procentach ;)

A to już nasz Wiktorek, który nie doczekał końca obiadu – zmęczenie było silniejsze ;)

k

Ale o co mi chodzi ?

Spacerowałam ostatnio z dziećmi wzdłuż  naszego Kanału Łuczańskiego. Dookoła mnóstwo spacerujących turystów, po wodzie płynęły statki, jachty, motorówki. Słońce, woda … czegoż może chcieć więcej turysta przybywający na Mazury ?

Nagle podpłynął mega wypasiony jacht. Z nutką zazdrości spoglądałam na niego i ludzi siedzących na łajbie ;) Nie byłam jedyną osobą, która skierowała swój wzrok na to cudo. Przez chwilę pomyślałam sobie: „kurczę, Ci to mają dobrze, jacy muszą być szczęśliwi. Ile muszą zarabiać kasy, by móc sobie na coś takiego pozwolić?” Po czym spojrzałam na synka siedzącego w wózku i córkę spacerującą wzdłuż barierek. Nagle dotarło do mnie, że przecież to właśnie Oni są dla mnie cudem.  Że może właśnie ktoś siedzący obok na ławce, z nutką zazdrości spogląda na moje dzieci i uważa nas za największych szczęściarzy.

Wiadomo, człowiek czasem sobie po cichu pomarzy, o tym to o tamtym. Czasem łza zakręci się w oku z niemocy czy braku możności ich spełnienia. Ale tak na prawdę, to nie jest źle …. Może nie popłynę takim mega wypasionym jachtem. Ale zawsze mogę popłynąć łódką wiosłową … Może nie mam wielkiej gotówki na spełnianie wszelkich zachcianek, ale mam skarb najcenniejszy, jakim są moje dzieci i mąż. Może nie mam wielkiej willi z basenem, ale mam mieszkanie, w którym ktoś czeka i mam do kogo wracać. Może nie będzie mnie stać na zagraniczne wakacje, ale zawsze możemy pobyć razem.

Tak mnie jakoś dzisiaj naszło … może to przez brak męża. W domu jakoś pusto … nieswojo. Nie pierwszy raz zostaję sama w domu z dzieciakami, ale jakoś dziwnie. Młody chodzi jak nakręcony tylko „tata, tata” Amelka też tylko cos opowiada, „Tata to, Tata tamto” Pomimo tego, że śpimy na łóżku we trójkę, to to łóżko jakieś takie duże i puste. Wracaj już :(

Znalazłam w necie, oto tylko fragment Warto przeczytać całość. Zatrzymać się i zastanowić nad sensem życia. …

„Bogaty ojciec chciał pokazać synowi, jak żyją biedni ludzie. To, co powiedział chłopiec odebrało mu mowę!”

„Zobaczyłem, że my mamy jednego psa, a oni aż cztery. My mamy basen, który sięga do środka naszego ogrodu, a oni mają strumyk bez końca. My mamy lampiony, a im noc rozświetlają gwiazdy. My mamy patio, a oni mają cały horyzont. My mamy mały kawałek ziemi, a oni duże pola, których nie jesteśmy w stanie objąć wzrokiem. My mamy służących, którzy nam służą, a oni służą innym. My kupujemy jedzenie, oni je sami produkują. My mamy wysokie mury, które nas bronią, a ich chronią przyjaciele”.

„Dziękuję ci tato, że pokazałeś mi, jak bardzo biedni jesteśmy”.

Warto czasem docenić to co się ma. Nie musi to być piękny dom, drogocenne kamienia, pieniądze. Czasem warto docenić kogoś przy czyim boku się trwa …

Zaczynamy odliczanie

No i zostaliśmy sami ;( Mąż wyjechał, nie wiadomo kiedy wróci i w ogóle jak się potoczy jego wyjazd ….

Za oknem deszczowo – ale nikt nie marudzi. Te kilka upalnych dni i przy 30 stopniowej temperaturze w mieszkaniu w końcu jakaś ulga … Dzieciaki w miarę dzielnie sobie radzą z upałami.

Wczoraj Młody miał szczepienie i w końcu nie zalegamy już z żadnym ;) Troszkę płakał, ale nastawienie Pani pielęgniarki w stosunku do dziecka pozostawia wiele do życzenia. Także biorąc wszystkie okoliczności nie było źle. Po powrocie nie marudził, nie gorączkował, także dobrze jest. Dzisiaj z kolei miał pobieraną krew. Wyniki zadowalające także miejmy nadzieję, że na jakiś czas spokój będzie.

Amelka nabiera charakteru. Zdarza się jej grymasić, kaprysić, mieć chwiejne nastroje … kobieta ;)

Szaleństwa moich dzieci, teraz dodatkowo fakt, że ciągle przebywają ze sobą – bardzo ich do siebie zbliża. Oczywiście zdarza się, że mają zdecydowanie dość wzajemnego towarzystwa, ale nie jest źle.

Mnie również męczą upały, szczególnie kiedy musimy siedzieć w mieście. Marzenia o własnym domku na wsi szczególnie w takich chwilach dają o sobie poważnie znać ;) Ojjjj gdyby tak móc uciec od tego gwaru, od tych tłoków turystów, od nocnych hałasów ludzi spacerujących pod oknami ….

lato tak szybko minie, że nawet nie zdążymy się obejrzeć … dlatego nie narzekam absolutnie. Z pokorą będziemy czekać na powrót słonecznej pogody i męża ;)