Matko, nie bądź zawsze taka pewna

Dzisiaj moja córka udowodniła mi jak wielką ma w sobie odwagę, jak umie powiedzieć sobie, że da radę – nie poddać się, przezwyciężyć strach, pokonać przeciwności i w końcu wybrnąć z niewygodnej i niepewnej sytuacji.

Na zakończenie wakacji postanowiłam wybrać się na spacer :) Namówiłam męża, zabrałam syna i córkę i w drogę. Poszliśmy do parku linowego. Amelka ucieszyła się z niespodzianki, aczkolwiek ja miałam mieszane uczucia. Wyobrażałam ją sobie przypiętą do drzewa i płaczącą z bezsilności. Drącą się w niebogłosy by ją ktoś wyzwolił z niebezpieczeństwa, które jej matka zafundowała. Na wejściu dyskretnie podpytałam instruktorów, czy w razie potrzeby pobiegną z pomocą ;) ot matka …

Amelka bacznie wysłuchała instruktażu i nawet zadała kilka pytań … po czym w kasku ruszyła na spotkanie z przygodą ;) Radziła sobie wyśmienicie. Gdy napotykała przeszkody, szukała dla siebie wygodnego rozwiązania. Kiedy ogarniał ją strach mówiła „dasz sobie radę, dam Mamo prawda?” Pewnie że dasz :) i dała Raz miała sytuację, że stwierdziła, że jej się nie uda … jednak byliśmy tam obok, mówiliśmy, że jej sie uda … i to skutkowała szła .. przed siebie ze strachem w oczach i wielkim zadowoleniem, że sobie radzi.

Zdałam sobie sprawę, że bardzo się ode mnie różni. Nie boi się wyzwań, jest silna! Nie poddaje się…. ja będąc na jej miejscu wyłabym o pomoc … pamiętam jak w jej wieku wdrapywałam się z bratem do poddasze nad oborą. A później wyłam gdyż bałam się zejść. Potrafiłam przesiedzieć i godzinę, sama bo w końcu brat się wkurzał i szedł do domu. Nie było wysoko, ale chyba brakło kogoś kto doda otuchy ;)

Ważne jest by wspierać swoje dzieci, by w nie wierzyć, motywować do działania. I co chyba najważniejsze być blisko, tak by idąc czuły, że w każdej chwili mogą na nas liczyć. Świat jej o wiele prostszy, gdy matka czy ojciec w nas wierzą, że mimo wszystko nas podziwiają ….

Taka sytuacja

Tak jak wspomniałam wcześniej, sierpień minął pod znakiem odwiedzin, gości, małego remontu w domku, robienia przetworów :) Istne szaleństwo.

Za kilka dni …. ba już we wtorek Amelka pójdzie do drugiej klasy – znowu się zacznie ;) Niby wakacje trwały dwa miesiące, ale jakoś tego nie odczuwam ;)

Podczas ostatniego pobytu na wsi, Amelka poszła z dziadkiem nad staw na ryby ;) Po jakimś czasie wraca wołając już daleka „MAMOOOOOO” -  nie wróżyło to niczego dobrego. przyniosła w pojemniczku trochę ziemi i oznajmiła, że „to” jedzie z nami do domu. Wiedziałam, że nie może to nie może być tylko ziemia. No i nie myliłam się. Były tam jeszcze dwie dżdżownice, które razem z dziadkiem znalazła.

Dobre 15 minut płakała i przekonywała, że będzie dla nich najlepszym opiekunem i że zapewni im jak najlepsze warunki bytowe. W końcu kto by nie wolał miejscówki zamiast czarnej ziemi wrzosowego pokoiku ;) Przyznam, że brakło mi argumentów, ale w końcu dżdżownice wróciły do swojego naturalnego środowiska. ufffff …

Amelka uwielbia wieś i spędzać czas na wsi. Boję się tylko, że następnym razem uprze się, by zabrać ze sobą krowę, albo chociaż ze dwie kury ;) W sumie świeże jajeczko na śniadanie i mleko do porannej kawy to całkiem przyzwoity pomysł. Ciekawa jestem co sąsiedzi na to ;) hee kury spacerujące po klatce schodowej i krowa w piwnicy ;) to było by coś ;)

Wiktor też zaczyna zakochiwać się we wsi. Uwielbia traktory … a próba zaciągnięcia (dosłownie) go do domu wymaga nie lada pomysłowości ;) Ciągnie wieś te nasze dzieci jak wilka do lasu ;) może czas potraktować to poważnie ;) Zostać rolnikową ;)

Sierpniowy wir

Jak zaczęło się, tak się ciągnie ;) Sierpień pod znakiem odwiedzin, pracy, zamieszania , wczasowania ;)

Pod koniec lipca byłam z dzieciakami u moje Mamy. Po powrocie, wylegując się na kocu na Wzgórzu Św Brunona mogliśmy z mężem i dzieciakami oglądać pokaz samolotów na Giżyckim Air Show 2015 :) Następnie okazało się, że będziemy mieć gości. Ludzie sympatyczni -  z Krakowa ;) Przez Zenka (labradora zaprzyjaźnionej rodziny) cisnęliśmy się w 7 osób w naszym ciasnym mieszkanku ;) Było źle ? -ależ skąd. Towarzystwo doborowe to i wszystko dało się znieść. Rozmowy do późnych godzin nocnych, w ciągu dnia zwiedzanie okolicznych atrakcji ;) No i oczywiście ryby jedzone do syta. Bo czymże ugościć turystów, jak nie świeżą mazurską rybą ;)

Międzyczasie sezon ogórkowo – cukiniowy uważam, że został jak najbardziej rozpoczęty. Więc wspólnymi siłami zatroszczyliśmy się o zapełnienie naszej skromnej spiżarni ;) Odwiedziliśmy także znajomych pod Warszawą …. Amelka miała okazję pojeździć kombajnem i przyjrzeć się żniwom z bliska ;)

Wiktorek zakochał się w traktorach – jedynie widok takiego sprzętu jest w stanie przerwać jego marudzenie podczas jazdy samochodem. Ponadto wyszły mu w końcu górne czwórki, jednocześnie z trójkami ;) Także jest posiadaczem dwunastu ząbków. Ząbków, które bardzo często wykorzystuje do kąsania wszystkich domowników ;) Idą dolne czwórki więc drżyjcie domownicy ;)

W ciągu nocy dwa razy budzi się do wypicia mleczka … w ciągu dnia chętnie próbuje nowych przysmaków ;) Uwielbia szaleństwa z siostrą, którą naśladuje bez większego trudu. Wspinaczka na parapet okna nie sprawia mu żadnego problemu. Uwielbia przebywać na dworze, a z wody w jeziorze, mógłby w ogóle nie wychodzić. Nie przeraża go chłód ani głębia. Ważne, że można się świetnie bawić.

W środę planujemy odświeżyć mieszkanie, czyli ściany nabiorą innego koloru ;) … a w piątek ugościć kolejną „partię” znajomych ;) Siły przybywajcie ;) motywacjo wracaj do mnie ;)

Zachłanność

Nie ważne ile ma się lat, ile rocznic ślubu za sobą i na jakim etapie życia i związku jesteś. Czasem tak zwyczajnie, po prostu chciałoby się usłyszeć od swojego faceta kilka zdań, które podniosły by Cie na duchu … ba … by wiedzieć, że jesteś dla kogoś ważnym.

Chciałoby się słyszeć, „uwielbiam Cię” – w końcu w uwielbieniu chodzi o to, że nie czuje się tego do koleżanki z pracy, ulubionej ekspedientki w osiedlowym sklepie. Uwielbiać można tylko „swoją kobietę” i to wydawać by się mogło, za rzeczy błahe. I w cale nie chodzi tu o to, jak gotuje, sprząta itp. Uwielbienie za całokształt, za to jaka jest na codzień. Jak się uśmiecha wiesz, że uśmiecha się tak tylko do Ciebie. Tak, chciałoby się usłyszeć, że ktoś Cię uwielbia.

Chciałoby się usłyszeć, że jest się np inspiracją, Nie chodzi tu o to, aby być muzą dla poety. Zwyczajna kobieta chciałaby usłyszeć, że jej facet jest z niej dumny z tego jak radzi sobie z dniem codziennym. Że ogarnia dom z gromadką dzieci, że jest ciepły obiad….. jest dumny z tego jak rozwiązuje pojawiające się problemy … Taaak .. kobieta chciałaby usłyszeć takie zdanie.

Kobieta chciałaby usłyszeć, że facet ją szanuje. Oznaczałoby to, że liczy się z jej zdaniem, chciałby znać jej opinię.

Miło byłoby usłyszeć „Kocham Cię” tak po prostu, chociaż z raz w tygodniu.

Kobieta czasem chciałaby usłyszeć dziękuję. Nie wówczas, kiedy stawia talerz z obiadem pod nos. Tylko takie po prostu „dziękuję”. Za to, że jesteś, za to że trwasz, za to, że czekasz …

Chyba każda kobieta chciałaby usłyszeć chociaż jedno z takich zdań. Chciałoby się usłyszeć, by wiedzieć że jest się jedynym, niezastąpionym, niepowtarzalnym, najcenniejszym skarbem. Kobieta chciałaby być podziwiana, by chociaż przez chwilę zaznać szczęścia w tym szarym świecie. Codzienność jednak bywa różna. Pogoń za pracą, pieniądzem, rutyna. Za tym idzie zobojętnienie, nijakość, smutek, przygnębienie i rozstanie …

Czy współczesna kobieta jest na prawdę taka zachłanna ?