Nieposkromione ośmiolatki

Krzysztof – małżonek czyli ;) musiał pilnie wyjechać do stolicy, ja tymczasem na godzinę 18:00 na wywiadówkę naszej drugoklasistki musiałam się stawić. Ostatnie zebranie, dosyć ważne … Amelka ściągnęła dziadków jako opiekunów i takim sposobem dwie pieczenie na jednym ogniu :) Dziadkowie spędzili miło czas z wnukami a ja uczestniczyłam na zgromadzeniu rodziców ;)

Pani stwierdziła, że nie może opanować dzieci. Ze nie słuchają … że rozbrykane … że rozkojarzone … Ze potrzeba zastosowania jakiś kar jest mile widziana.

No tak, zgodzę się – ja matka dziewczynki dosyć wygadanej, buntowniczki, stąpającej twardo po ziemi – że czasem trudno dotrzeć z jakąś informacją. Ale kurczę !!!! Dzieci siedzą w tych ławkach, nie mają kiedy się wybiegać, wyskakać … Przerwy są im zabierane, bo na lekcji gadały … Jak mają zachowywać się inaczej ? Po lekcjach ( powrót po 16:00) jakieś zajęcia dodatkowe … odrabianie lekcji no i wieczór … Rano nie ma szansy by wybiegały się na dworze, bo zawsze coś i coś .. no i znowu do szkoły ….

A przecież mówiono nam, że lekcje będą prowadzone w formie zabawy, że nikt ich trzymał nie będzie po 45 minut w ławce … a co ??? echhh szkoda gadać

A teraz pretensja do rodziców, a bo to zapanować nad dziećmi nie umiemy … A, że to dzieci nie są wrażliwe, a to że myślą o sobie … No ale w jakich czasach żyjemy ???

Nie będę marudzić bo to nie o to chodzi ….

Zwróciłam uwagę Pani, że nie do końca sprawiedliwie ocenia pracę dzieci … oczywiście od razu stwierdzenie, że dziecko musi nauczyć się pracować w grupie .,.. No ale co zrobić, gdy dziecko twierdzi, że kolega z ławki ciągle przeszkadza, ze rozprasza, rozmawia — jaka praca ? jaka współpraca ma być kiedy to inne dziecko czytać nie potrafi ??? Kiedy obniża loty całej grupy ? Kiedy to przez jedną osobę inni są oceniani słabo albo negatywnie ??? Oczywiście współpraca jest bardzo ważna … ale czy twierdzenie, że dziecko lepiej uczące powinno siedzieć z tym mniej radzącym sobie -  tak dla wyrównania szansy jest ok ??? Dlaczego ja muszę znaleźć czas by posiedzieć kilka godzin w domu pracując z dzieckiem, tłumacząc … a ktoś inny olewa sprawę i będzie ok ???

Wściekła jestem …

Oczywiście przeprowadziłam z Amelką rozmowę, że trzeba pomagać słabszym, że nalezy pracować w grupie, bo razem zawsze łatwiej. Ale na to by dziecko ciągnięte było za jedną nogę w dół to już się nie zgadzam O Nie !!!

Moje dziecko ma kary, ponosi konsekwencje złych zachować, rozmawiamy tłumaczymy … są nagrody, pochwały …Ale jak mam się zachować w tej sytuacji ? Nie wiem …

Myślę, że ta sytuacja jest dla mojego dziecka krzywdząca …

echhh życie

….. jak to było ?

Ponad 22 miesiące temu na świat przyszedł nasz upragniony synek. Całkiem niespodziewanie, delikatnie przed terminem wyznaczonym przez lekarza. Wszystko się zmieniło ….

Będąc z Wiktorkiem w ciąży często rozmyślałam, jak to będzie … w ogóle jak to możliwe jest posiadanie dwójki dzieci i otoczyć je miłością – taką samą, bezgraniczną miłością. A może nie uda się pokochać tego drugiego albo to pierwsze odejdzie na dalszy plan ….

Dziś już wiem, że można. :) Dane nam jest posiadanie dwójki, najwspanialszych dzieciaków na tej planecie :) Każda matka tak mówi o swoich pociechach i każda matka ma rację :) Nasze dzieci różnią się od siebie nie tylko fizycznie (jeżeli chodzi o płeć) ale i temperamentem, charakterem i w ogóle są inne. Mogę tak wyliczać od pierwszych godzin życia, różnic jest masa ….

Wiktorek to taka przylepa, taki pieszczoch, … Amelka bardziej wycofana jeżeli chodzi o okazywanie uczuć – ale uczy się od brata :) Uwielbiają siebie – chociaż niekiedy bywa gorąco, głośno i płaczliwie – jakoś dogadują się.

Szkoda że jest między nimi dość spora różnica wieku … ale na szczęście oboje gdzieś tam w jakimś małym stopniu mają podobne zainteresowania :)

Amelka rewelacyjnie pokazuję młodszemu bratu jak się bawić lalkami, a ten w ramach podziękowania „uczy” czym jest zabawa autami. Jestem pełna podziwu kreatywności tego szkraba, pomysłowości w wymyślaniu sobie zabawy. Na prawdę, Amelka tak nie potrafiła się bawić. Zajmowała się chwileczkę czymś, zaraz rezygnowała, wymyślała coś innego .. i w sumie nie ogarniała sobie sama czasu. No chyba że był to czas spędzany na dworze :) w sumie teraz tez tak ma … :) Posiada masę zabawek, ale sama nie umie czerpać z nich korzyści …. jakiejś satysfakcji … może potrzebuje towarzysza – nie wiem.

Z kolei Wiktor potrafi spokojnie godzinę przestawiać swoje autka z miejsca w miejsce, tworzyć jakieś przeszkody, genialnie wybrnąć z trudnej sytuacji …. Co prawda teraz jesteśmy na etapie słowa „NIE” i żadna sugestia nie wchodzi w grę :) ale nie jest źle :)

Będąc w ciąży z Amelką byłam pełna obaw jak to będzie -  jak to wszystko ogarniemy, później z Wiktorem nie wiedziałam czy uda się to wszystko pogodzić – a teraz zastanawiam się, jak to było kiedy przez pierwsze cztery lata małżeństwa byliśmy tylko we dwoje …. Co robiliśmy z tym całym wolnym czasem ? nie wiem :) normalnie jakaś abstrakcja :)

Słoneczko wychodzi zza ciemnych chmur …. wiosna … Lubię to :)

Hmmmm … no cóż – mała refleksja

Czuć wiosnę, oj czuć. Wiktorek z zapaleniem oskrzeli na antybiotyku … Pogoda zmienna, zgodnie ze starym porzekadłem ;)

A ja … cóż … przywykłam już do moich bezsennych nocy …. wstaję między 3 a 4 i sprzątam, albo zwyczajnie przewracam się z boku na bok rozmyślając nad wszystkim. Wydaje mi się, że zaczynamy wychodzić z ostrego zakrętu i kto wie, może nawet uda nam się nie wypaść z drogi (tym razem)

Nieco poturbowani wydarzeniami ostatnich miesięcy zaczynamy widzieć jaśniej, szerzej i z nadzieją … bywa to trudne … nieraz baaardzo, czasem pojawiają się czarne chmury.

Ostatnio często bywamy na wsi. Dzieciaki to uwielbiają. Całe dnie potrafią przebywać na świeżym powietrzu i w cale się nie nudzą, nie kapryszą, nie grymaszą. Każdy znajduje dla siebie zajęcie. Wiktor szaleje na punkcie traktorów i to jego najciekawsza „zabawka” na „dziadkowym” podwórku :) Amelia dużo czasu spędza w ruchu: biega, wspina się, jeździ rowerem. Nawet całkiem zgodnie wyglądają ich wspólne zabawy.

Ponownie dość intensywnie powracają marzenia o własnym domku. Szczególnie, że wyraźnie widać, że nikt z nas nie lubi tej „miejskiej klatki”. Dzieci się duszą …. ślęczą przed ekranami telewizora bądź komputera. Bez sensu ….