Taka sytuacja …

DOTĄD MOJE ŻYCIE

Powaliło mnie kilka razy na podłogę, a każdy upadek powodował ból i pozostawiał ślady.

Pokazało mi rzeczy, których nie miałam najmniejszej ochoty oglądać.

Pozwoliło doświadczyć smutku i  bolesnej porażki.

Ale za każdym razem pozwala mi się podnieść i daje siłę iść dalej, zmierzać się ze wszystkimi przeciwnościami losu …….

Tym razem tez tak będzie, prawda ?

Bardzo skomplikowany jest mózg człowieka, wszystko jest tak zaprogramowane, wszystko tak „działa” z należytą starannością …. czasem wydaje nam się, że nie pamiętamy pewnych rzeczy. Ale okazuje się, że wspomnienia niejednokrotnie są uśpione i wystarczy czasem jeden mały impuls aby powróciły do człowieka niczym demony przeszłości …….

Ostatnio w naszym domu pojawił się człowiek. Był pod wpływem alkoholu, był „spokojny” i całkiem grzeczny, z resztą jest to osoba dla nas znana, człowiek z nieciekawą przeszłością. Usiadł za stołem, wypił piwko z moim mężem. Niby nic – ot zwyczajne odwiedziny sąsiada, który miał z resztą powód do świętowania.

Zaczął rozmowę z mężem, rozmawiał również ze mną … podczas rozmów tych podnosił głos, przeklinał, śmiał się głośno … i tak na przemian. Czasem stuknął głośniej, coś spadło, coś się przewróciło. Facet jest wysoki dosyć „dobrze”  wyglądający … Niby nic …

A to wszystko mnie paraliżowało, obudziły się demony przeszłości. Przez tę całą jego wizytę miałam w głowie jedną myśl i pragnienie: „oby jak najszybciej opuścił mój dom”. Czułam niepokój i strach. Strach o moje dzieci o męża. Dzieci starałam się „trzymać” w drugim pokoju. Miałam wrażenie, że będę musiała za chwilę uciekać, szukać schronienia…. Niby uśmiechałam się, jednak  wewnątrz wszystko waliło, stukało, przewracało się …

To całe zdarzenie tak mnie rozchwiało, że nie mogę się pozbierać. Nie była to pierwsza wizyta człowieka w naszym domu … odwiedzają nas różni ludzie, nie pierwszego częstowano piwem. Ale po raz pierwszy tak bardzo się bałam.

Jego wygląd, sposób zachowania, ton głosu, hałas dookoła- strach, niepokój, niepewność- bolesne wspomnienia ożyły … Odliczałam minuty do jego wyjścia. Minuty, które nie miały mieć końca. Było to chyba jedno z najdłuższych wieczorów mojego życia.

Po jego wyjściu powiedziałam tylko jedno zdanie do mojego męża: że nie chcę, aby ten człowiek odwiedzał mój dom. Nie takim stanie, zbyt wiele mnie to kosztuje … od kilku dni nie mogę się pozbierać, rozwalona na kilkanaście drobnych kawałków nie umiem wskoczyć na właściwe obroty.

ot, niby nic … zwykłe odwiedziny sąsiada ….

:(

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.